wtorek, 25 lipca 2017

Montague Rhodes James - Opowieści starego antykwariusza


Przesypywany między opuszkami palców czas ma znamiona nieuchronności. Naznaczone ziarenka kwarcu niosące obraz tarczy. Nikt nie zauważa, kiedy duża wskazówka drgnęła po raz kolejny. By pętlą wzruszeń zniknąć w spirali nieskończoności. Każdemu z nas wydaje się, że czasu jak ta dużo, tak mnóstwo, że można go zabić. Tylko nikt nie wie, jak go wskrzesić.

Klasyczne historie. Mieszanka grozy, horroru i doskonałego klimatu. Krypty, zakopane skarby, mary i duchy. I jesion. Jak trudno było nie zakochać się w jesionie!

Czasem trochę nawinie, czasem zbyt prosto. Ale z tym czymś, czego dzisiaj wielu brakuje. Niewymuszona swoboda tkania opowieści podszytych niepokojem i dreszczem, że może to jednak prawda. Wędrówka przez stary świat, w którym wszystko mogło się zdarzyć. I zazwyczaj się zdarzało. Czyż nie jest to fascynujące!

Zapomniane opowieści. Zagubione wśród setek nowszych, lepszych historii, potrafiących błyszczeć, gdy przeplata się je między kwarcami. Niedocenione. Bo kto dziś zachwyca się zapachem przykurzonych myszek, pozbawionych lśniących futerek, z wyleniałym ogonkiem. Niewielu.

Warto.
 

Opis książki:

"Oczarowują do dziś..."

Marek S. Nowowiejski

Po raz pierwszy w pełnym wydaniu zbiór najlepszych opowieści grozy M. R. Jamesa - najsłynniejszego po H. P. Lovecrafcie klasyka gatunku.

Ze specjalnie do tej edycji napisanym wstępem i bibliografią znawcy ghost stories i fantasy Marka S. Nowowiejskiego.

Piętnaście legendarnych "opowieści starego antykwariusza" zilustrowanych przez Antoniego Sobeckiego.

Moja ocena 5/6                      

 

niedziela, 23 lipca 2017

Natalia Nowak-Lewandowska - Pozorność

Czasem zastanawiam się co dzieje się w tym ślicznym drewnianym domku z zielonymi okiennicami, który mijam jadąc na działkę. Albo w tym mieszkaniu w bloku, na drugim piętrze, gdzie widać rąbek idealnego regału. Albo u niej i u niego, u tych, którzy siedzą na zwalonym pniu drzewa i trzymają się za ręce, chociaż dawno przestali być nastolatkami. Czasem wyobrażam sobie te skrojone na miarę, wyśnione życia. Piszę dobre scenariusze, których sama nie poznam. Jednak to tylko pozorność. Bo prawdziwe życie chowa się za zamkniętymi drzwiami. I nie często pokazuje się w pełnej krasie.

Historia upleciona ze skrawków zdarzeń. Maleńki, wyrwany fragment cudzej rzeczywistości. Stąd dotąd. A miedzy nimi rozsypane piegi codzienności. I musi to wystarczyć.  

Na zewnątrz idealne skorupy wypieszczonego życia, w środku pogruchotane kosteczki ludzkiej zwyczajności. Zapisane tak wzruszająco. I co z tego, że czasem trąci banalnością i zbyt różową koincydencją. Ale czasem bywa i tak. Że na drodze stają dobre duchy. Na mojej często stoją.

Warto. Naprawdę. Bo to ważna historia.

 

Opis książki:

Już nic nie miało znaczenia, bo właśnie w tej chwili jej życie się skończyło. Życie i małżeństwo, które okazało się tak bardzo koszmarne, tak zakłamane, że już sama nie wiedziała, czy chociaż przez chwilę rzeczywiście było prawdziwe.


Historia dwojga młodych ludzi, którzy po krótkiej znajomości postanawiają się pobrać, rozstając się jednocześnie z wcześniejszymi partnerami. Wkrótce po ślubie Piotr zaczyna być agresywny. Kiedy dochodzi do pierwszego poronienia otwarcie obwinia Ankę o tę sytuację. Kobieta pod wpływem szoku przechodzi krótkie załamanie nerwowe, podczas którego traci kontakt z rzeczywistością.

Moja ocena 5/6


 

 



poniedziałek, 17 lipca 2017

Iwona Żytkowiak - Matka swojej córki

Mogłoby się wydawać, że kiedy przekroczysz kolejne pełne urodziny, to wiesz dużo więcej niż przedtem. Że nie podlegasz błahostkom i zagubieniom. Mogłoby się wydawać, że kiedy grasz swoją rolę robisz to najlepiej jak umiesz. Ale to tylko wyobrażenia, bo w rzeczywistości, wciąż jesteś takim samym człowiekiem.

Historia o starszej kobiecie, która minęła kolejne okrągłe urodziny i, która próbowała być najlepszą matką, jaką umiała. Jednak będąc infantylną egoistką - nie potrafiła.

Smutna i trudna opowieść. O uzależnieniu i pogubieniu siebie. O walce by zmierzyć się z szarością w sobie. W nieszczelnościach okiennic okruch zwyczajności zamknięty w drobnej dłoni. Twojej i jej. Czasem to za mało, by dojrzeć kolory.

Refleksyjna. Bardzo.

Opis książki:

Poruszający portret matki widzianej oczami córki, która też jest matką…

Nina po śmierci męża zostaje sama. Dzieci usamodzielniły się, a świat zdaje się o niej zapomniał. W obronie przed samotnością wychodzi ponownie za mąż za Lucjana, mężczyznę z bagażem doświadczeń i przyzwyczajeń. Chce być tak kochana jak bohaterki filmów, nie odmawia sobie prawa do bycia kobietą. Maluje na czerwono usta, jest świadoma swego ciała, ma tęsknoty, z których nie umie, a może nie chce się wyzwolić. Czy małżeństwo jest w stanie uszczęśliwić Ninę, która marzy o wielkiej miłości?

To również opowieść o Joannie – córce, która z niechęcią patrzy na poczynania matki. Nie widzi, że bagaż życia i doświadczeń Niny jest przepełniony. Nic więc dziwnego, że stało się to, co się stało…

„Wszystko o mojej matce” – opowieść o nadziei, zrozumieniu i wybaczeniu. Dwie historie: matki i córki, Joanna i Niny. Kobiet, które nie potrafią żyć obok siebie, kobiet, które nie potrafią żyć bez siebie…

Moja ocena 4.5/6

 

piątek, 7 lipca 2017

Andrew Michael Hurley - Pustki


Coraz częściej przepuszczam przez palce supełki zadawnionych lektur. Gubię myśli przeczytanych książek, nie notuję tytułów, nie zapisuję obrazów. Zapominam co przeczytałam, a co oddałam i co już czytałam, a co tak bardzo chciałam przeczytać. Coraz mniej mnie tu, coraz trudniej poskładać kilka słów w mozaikę chaotycznych myśli, coraz bardziej obco. Chciałabym inaczej. Nie bardzo wychodzi. Zazwyczaj.

Historia pachnącą smaganymi wiatrem skałami, mokrą trawą, słoną wodą, strachem, zawiedzionymi marzeniami i dziką miłością. Napisana z rozmachem i manierą gotyckości, którą lubię, a która idealnie tu pasowała. Wspaniały klimat!

Zaczytywałam się. Z każdą chwilą coraz bardziej. Bo przecież całość skonstruowana jest dobrze, nawet bardzo dobrze i trudno przestać myśleć o tym, co wydarzy się za kilka stron. Poczucie niedokończenia, pole dla własnych domysłów i uczucie pustki, że czegoś tu brak. Nic nie jest proste. I któż wie, co tak naprawdę się wydarzyło?

Bardzo dobra. Po prostu.


Opis książki:
Fanatyzm religijny czy głęboka wiara? Magia czy boskie znaki? Pustki to najprawdziwszy majstersztyk.

Debiutancka powieść grozy, która podbiła krytyków i czytelników, zdobywając tytuł Książki Roku brytyjskiego rynku wydawniczego!

„Końcówka jesieni była dzika i gwałtowna. Chociaż tu, w Londynie, pogoda obeszła się z ludźmi łaskawie. Na północy zalało trakcje kolejowe, całe wioski topiły się w brunatnej, mętnej wodzie z okolicznych rzek. Ostatnio w mediach pojawiła się informacja o nagłym obsunięciu się ziemi w Coldbarrow. I o szczątkach dziecka, które przy tej okazji znaleziono w starym domu u stóp klifu. Coldbarrow. Nie słyszał tej nazwy długo, chyba od trzydziestu lat. Podświadomie zawsze jednak wiedział, że to, co się tam stało, prędzej czy później musi wyjść na jaw…”

Informacja o wstrząsającym znalezisku w starym domu u stóp klifu ożywia wspomnienia dawnej pielgrzymki w odludne rejony angielskiego wybrzeża, zwane Pustkami. Niespodziewane wypadki i napotkani ludzie sprawili, że rodzinna wyprawa w celu uzdrowienia synka niemowy zmieniła się w koszmar, z którego jeszcze wiele lat później jej uczestnicy nie są w stanie się otrząsnąć.

Skłócona rodzina, metafizyczna aura, fascynujący krajobraz i intrygująca fabuła – Pustki to przewrotna powieść grozy, nawiązująca do najlepszych tradycji gatunku, trzymająca w napięciu od pierwszej do ostatniej strony i pełna niedopowiedzeń, tajemniczości oraz symboliki religijnej, która jeszcze bardziej potęguje grozę.
 
Moja ocena 4.5/6

niedziela, 2 lipca 2017

Maja Wolny - Czarne liście


Gonię umykające z tamtego dnia obłoki. Mam coraz więcej pytań, coraz mniej odpowiedzi. Moje zdecydowania skrzą się słabą pajęczyną prześwitów wątpliwości. Uczę się. Porządkuję chaos. Szukam.  Może którego dnia znajdę swoje miejsce.

Historia niebanalna. I zupełnie inna niż chciałoby się spodziewać. Bo przecież nie trzeba pisać o wyprowadzce na wieś, szukaniu księcia na czarnym koniu i uprawianiu grządek, by pisać wrażliwie i pięknie. Tak, lubię poczytać o grządkach, ale historii o księciu jest zbyt dużo, by czytanie ich sprawiało przyjemność.

Opowieść, którą warto znać. Dotykająca bolesnych supełków dawnych wyborów i kamieni konsekwencji. Mówiąca o tym, co pogrąża się w ciemności zwykłej niepamięci figlarnych neuronów. O przebaczeniu.

Emocjonalna i ważna. Nie, nie jest to kryminał. Bo napięcie żadne, a zagadka przeciętna. Delikatnie snuta koronka osiadająca na drabince rzęs.
 

Warto.



Opis książki:

Dwie obce sobie kobiety żyjące w innych czasach: Julia Pirotte, sławna polska fotoreporterka pochodzenia żydowskiego oraz Weronika Czerny, historyczka badająca postawę Polaków wobec Żydów.

Czy coś je łączy?

Czy wydarzenia, które wstrząsnęły Kielcami 4 lipca 1946 roku mają związek z zaginięciem małej Laury? Jaką tajemnicę skrywa rodzina Weroniki? Czy za zaginięciem dziewczynki stoi jej chory psychicznie ojciec?

Jeśli myślisz, że możesz zapomnieć o trudnej przeszłości, jesteś w błędzie – ona prędzej czy później powróci. Czarne liście to powieść łącząca burzliwą historię Polski ze współczesnym wątkiem kryminalnym.

Moja ocena 5/6

 


sobota, 24 czerwca 2017

James Graham Ballard - Zatopiony świat


Zmywam z oczu obrazy codzienności. Zamazane, niedoskonałe, zmęczone. Coraz więcej mam pytań, coraz mniej odpowiedzi. Zamykam mosty przed spaleniem. Puszczam ciepły wiatr przez palce. I przestaję wierzyć, że można zaszufladkować czas.

Inna to historia, o innym świecie. Zbyt skomplikowana, dla zbyt prostych spraw. Czasem prościej jest lepiej. Opowieść o tym, że wszystko zamknięte jest w jednym kręgu czasu. Bo zalany wodą świat, dominujące gady i wielkie paprotniki - już kiedyś były. I powracają na swoje miejsce. A człowiek wciąż pozostaje ten sam. Istota kierowana instynktami, próbująca zatrzymać to, co nieuniknione. Mały - wielki władca świata.

Przeintelektualizowana. Przegadana. Niełatwa.  Innowacyjna. Przewrotowa. Wyprzedzająca. 
 
A przy tym zwyczajnie dobra. Po prostu.



Opis książki:

Książka jest debiutem autora, po raz pierwszy wydana została w 1962 roku i z miejsca zdobyła uznanie krytyki i czytelników. Stanowi pierwsze ogniwo ballardowskiej wizji świata, rozwijanej w późniejszych utworach. Wizja ta nie napawa optymizmem, bohaterowie nie mają złudzeń co do przeszłości. Po latach walki o zachowanie dawnego stylu życia, rezygnują, postanawiają przystosować się do nowych warunków, choćby miało to oznaczać dla nich nieuchronną zagładę. Trudno zgodzić się z tego typu postawą, ale nie można jej negować, bowiem świat opisany w powieści Ballarda może niedługo stać się naszą rzeczywistością.

Moja ocena 4/6

 

sobota, 27 maja 2017

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak, Wojciech Chmielarz - Koma

Inna to opowieść. W naparstku słów, ocean emocji. Zebranych, ściśniętych między jednym wkłuciem igły a drugim. Schowanych pod cienką warstwą farby, z namalowaną pospolitą rzeczywistością. Bo przecież każdy gra na siebie.

Opowieść o kobiecie. Oszukanej i oszukującej, zagubionej i spragnionej ciepła. Która się sparzyła własnymi marzeniami. Może tak miało być.

I ten wszechogarniający pesymizm. Wlewający się w żyły Jej, Jego i Tamtego. Jak gdyby została tylko czerń, bo ktoś zabrał całą biel i nie ma szarości. Momentami zbyt monochromatyczne.

Lubię tak skonstruowane historie. Po prostu.

Tylko nadal nie znalazłam tej Julii i tego Romea. 



Opis książki:
Ulica skąpana w strugach deszczu świeci pustkami. Wzdłuż niej, w precyzyjnym urbanistycznym szyku,
wyrasta szpaler czteropiętrowych bloków.
Starsza kobieta udaje się na komendę policji, żeby zgłosić zaginięcie syna.
Młody chłopak, Karol Górski, prymus w najlepszym liceum w mieście, znika bez śladu.

Pani burmistrz zapada w śpiączkę i walczy o życie na oddziale intensywnej terapii pobliskiego szpitala.
W bagażniku jej samochodu zostają znalezione ślady krwi.

Czy te dwie sprawy łączą się w jakiś sposób? 
Jak daleko można się posunąć w imię miłości?

Kobieta i mężczyzna, współcześni Romeo i Julia, małe, senne miasto i wielkie uczucie, które wymyka się konwenansom.
Piękna opowieść, inspirowana najwspanialszą historią miłosną wszech czasów.

Moja ocena 5/6





niedziela, 14 maja 2017

Sophie Hannah - Buźka

Opowiem pewną historię, w której komuś wydawało się coś. A komuś innemu, wydawało się coś zupełnie innego. I oba te zdumienia dotyczyły tej samej sprawy. Ale racja była tylko jedna. I trudno ją było znaleźć. Bo gdy zdumienia zogniskowały się w jedno spojrzenie, nie wyszło z tego nic dobrego. Może jednak czasem lepiej patrzeć, tylko z jednej strony. Swojej.

Długa, bardzo długa historia. Chociaż ilość stron wcale na to nie wskazywała, ale czytałam ją i czytałam. Wolna i leniwa akcja, przyśpiesza dopiero za połową. Nabierając rumieńców i stabilności taktów. Otwierając wnętrze pełne splecionych wątków.

Lubię właśnie takie historie. W których nie wszystko jest oczywiste, a intryga trzyma w napięciu do samego końca. Lubię, gdy nie potrafię znaleźć rozwiązania. I to uczucie zaskoczenia, gdy moje ciche domysły okazują się być prawdą. Może znów powinnam zagrać w zdrapkę.

Najbardziej lubię, gdy thriller jest thrillerem. Niczym więcej. Tylko dobrze napisaną historią. Taką jak ta.




Opis książki:
Alice Fancourt to świeżo upieczona mama. Po raz pierwszy od porodu postanawia wyjść z domu, pozostawiając córeczkę pod opieką jej ojca. Gdy dwie godziny później kobieta wraca, zastaje męża śpiącego w łóżku na piętrze, a w dziecięcym pokoju… zupełnie inne niemowlę. Alice nie ma wątpliwości — ktoś podmienił dziecko. Jej obaw nie podziela jednak mąż, który oskarża ją o utratę zmysłów. Depresja poporodowa? A może skrzętnie zaplanowana zbrodnia? W sprawę zostaje włączona policja. Za kilka dni mają zostać przeprowadzone testy DNA. Tymczasem Alice wraz z dzieckiem znikają…

Buźka to znakomity, trzymający w napięciu thriller psychologiczny. Sophie Hannah — autorka międzynarodowego hitu Inicjały zbrodni oraz bestsellerowego Błędu w zeznaniach — udowadnia, że nie bez powodu to właśnie ją wnuk Agathy Christie wyznaczył do kontynuowania przygód Herkulesa Poirota.

Moja ocena 4.5/6




poniedziałek, 8 maja 2017

Sylwia Zientek - Kolonia Marusia

W mroku można ukryć wszystko. Jak w lesie, pod kołdrą z miękkiego mchu zakopać to co złe. Pod opuchniętymi powiekami, cienką granicą rzęs oddzielających jawę od snu, rozpłynąć to, co niewygodne. Dopóki to nie nabierze odwagi, by wyjść naprzeciw sobie samemu. By spojrzeć w liche lustrzane odbicie i opowiedzieć prawdę. Szarpiącą.

Opowieść o historii. O tym co wydarzyło się pewnego, krwawego lata. Kiedy powietrze falowało z gorąca, pola przetykane błękitem chabrów splatały mijające godziny, znużone konie machały leniwie ogonami odganiając się od owadów. Kiedy istniała jedność, bo człowiek był człowiekiem. Po prostu.

Napisana emocjonalnie, chaotycznie i nie chronologicznie. Wydzierana po kawałku, wprost z głębi duszy. Splatana ze skrawków makatka wydarzeń, o których nie chciałoby się pamiętać. Nie epatująca przemocą i brutalnością. Nie bulwersująca. Po prostu rzucająca cień. Cień, który nigdy nie chciał zniknąć. Nawet wtedy, gdy w miejscu rzezi wyrosła już trawa.

Bliska, a przy tym trudna lektura. O zwykłej codzienności dopasowanej do zdeformowanych kątów rzeczywistości, w której przyszło jej trwać. Uwierająca.



Opis książki:
Wołyńskie krwawe lato, które odcisnęło tragiczne piętno na trzech pokoleniach kobiet

Halina dorastała w Kolonii Marusi, niewielkiej wiosce na polskim Wołyniu, w ziemi, której piękno i spokój opiewał w swoich wierszach Czechowicz. Potomkini polskiej szlachty, córka bogacza i miejscowej piękności – miała wszystko, o czym można marzyć. Sielankę przerywa wybuch wojny. A gdy Ukraińcy zaczynają mordować Polaków, świat małej Haliny wywraca się do góry nogami. I choć jej samej i jej rodzinie udaje się uciec, przeczucie nadchodzącej katastrofy już zawsze będzie jej towarzyszyć, odciskając na jej życiu piętno, które kobieta jak swoiste dziedzictwo przekaże córce.

Sylwia, pisarka, a wcześniej wzięta prawniczka, po śmierci matki próbuje odtworzyć dramatyczne losy rodziny, o których Halina nigdy nie chciała mówić. Ma nadzieję, że dzięki temu odzyska spokój ducha i kontrolę nad swoim życiem, w którym coraz silniejsze ataki paniki próbuje powstrzymać kolejnymi lampkami wina. Od dziecka bowiem jest przekonana, że lada chwila wydarzy się katastrofa.

Zientek tworzy poruszające, przenikliwe i niezwykle realistyczne studium traumy tak wielkiej i niewyobrażalnej, że oddziałowuje na kolejne pokolenia. To także wspaniały, niekiedy bolesny i wzruszający obraz relacji matki i córki, które są dla siebie jednocześnie największym rozczarowaniem i najważniejszym punktem odniesienia. To również piękna opowieść o szczęściu, które w każdej chwili może zostać nam odebrane.

Moja ocena 4.5/6




sobota, 6 maja 2017

Andreas Winkelmann - Ślepy instynkt


Niektóre historie w sam raz pasują na mokry i chłodny czas. Kiedy nie chce się nic, a wszystko trzeba zrobić. I kiedy chciałoby się tyle zrobić, a nie ma się na nic ochoty. Bo czasem trzeba oderwać myśli od wszystkiego, co otacza. I skupić się na czymś innym.

Historia, o której można pomyśleć "dobra rzemieślnicza robota". Wpisująca się idealnie w schemat. Wzorcowa. Bo wszystko działa jak w zegarku. Emocje dobrze skrojone, wydarzenia uszeregowane, prawidłowa kolejność migawek zdarzeń. Dopracowane.

Można się przyczepić tego i tamtego. Ale wszystko mieści się w prostej linii wypracowanego wykroju. I chociaż brak tu fantazji, jest pewna stabilność i przewidywalność. Czasem to nie wada i tak też jest dobrze. Zwyczajnie dobra.



Opis książki:
Mała ośmioletnia niewidoma dziewczynka bawiąca się w ogrodzie zostaje w upalny dzień uprowadzona. W tym czasie jej rodzice – bezrobotny ojciec i matka sprzątaczka – śpią kompletnie pijani, zaś brat, który miał na nią uważać poszedł grać w piłkę z kolegami. Sprawca nie pozostawił po sobie żadnych śladów. Ciała dziewczynki nigdy nie znaleziono. Policja nigdy nie rozwiązała zagadki. Po dziesięciu latach porwana zostaje z zakładu dla upośledzonych dzieci niewidoma ośmioletnia dziewczynka, zadziwiająco podobna do dziecka uprowadzonego przed laty. Sarę porzuciła matka alkoholiczka, zaś ojciec jest nieznany. Prowadząca śledztwo komisarz Franciszka Gottlob łączy ze sobą oba przypadki, podejrzewając, że może chodzić o pedofila, który ujawnił się po latach. Tym razem jednak sprawca pozostawił ślad. Policja znalazła w miejscu, gdzie czatował na dziecko ślady spermy…

Moja ocena 4/6