Najlepsza.
To znaczy taka, która zapiera dech w piersiach. Taka, od której nie można się
oderwać. Taka, która zmusza do myślenia i, która sprawia, że nocą boję się
podejść do okna. Może znaczyć też cokolwiek innego dla ciebie. Najlepsza.
Opowieść,
którą można było zamknąć w kilku zdaniach. Bohaterowie, których można było naszkicować jedną kredką. Fabuła, którą można podsumować jednym wyrazem.
Nazbyt kolorowy rozgardiasz stron i słów, chaotycznie splecionych w banalną makatkę. Nużący. Bez
klimatu.
Nie,
nie jest to najlepsza seria kryminalna, jaką czytałam. Jest przeciętna, może nawet i to nie. Czytam, bo jednak przywiązuję się do pewnych miejsc i ludzi, nawet
jeśli to tylko bohaterowie w książce. Czytam, bo wypożyczyłam i nie lubię oddać
niedokończonych historii. Czytam, bo jest jeden malutki wątek, który niesie dla
mnie coś ważnego. Ale to za mało, by tę serię określić słowem -
najlepsza. Przeciętna.
Opis książki:
Jedna z najlepszych szwedzkich serii kryminalnych.
Kolejna część cyklu kryminałów z utalentowaną prawniczką Rebeką Martinsson w roli głównej. Rebeka pod wpływem silnych przeżyć popada w stan psychotyczny i zostaje poddana leczeniu psychiatrycznemu. Po długiej rekonwalescencji przeprowadza się ze Sztokholmu do rodzinnej Kurravaary na północy Szwecji, gdzie zaczyna pracować jako asesor prokuratury w Kirunie. Półtora roku później na zamarzniętym jeziorze w okolicy Kiruny wędkarz odkrywa zwłoki kobiety. Zamordowana to jedna z ważniejszych osób w zarządzie firmy Kallas Mining. Rebeka Martinsson zaczyna badać działalność spółki. Wkrótce na jaw wychodzą mroczne tajemnice firmy. Morderca znów uderza.
Moja ocena 2.5/6

