Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Kołczewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Kołczewska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 marca 2016

Katarzyna Kołczewska - Wbrew sobie



Opowieść, która wzrusza. O zwyczajnych ludziach w zwyczajnym świecie. Napisana z rozmachem. Wielowątkowa i wielobarwna. W odcieniach jakie niesie życie. Z paletą barw, które same wybieramy.

Mogłaby się przydarzyć mnie albo Tobie. Może wybraliśmy taką samą drogę, albo zupełnie inną. Może przewidzielibyśmy co się wydarzy, a wtedy wolelibyśmy milczeć, niż powiedzieć o tych kilka słów za dużo. Albo odwrotnie. Bo może czasem właśnie trzeba powiedzieć. Chociażby o miłości. I o marzeniach.

Historia spleciona z kruchości życia i niezgrabności nieuchwytnego czasu. O tym, że za mało zauważamy, zbyt mocno zgniatamy myśli, za mało kochamy, mamy zbyt wiele goryczy. Rozsypujemy cząsteczki życia w kalejdoskopie pozbawionym symetrii. Zbyt mocno zawiedzeni obrazem, który powstał. Refleksyjna.


Opis książki:
Nie da się uratować nikogo siłą. Do przyjęcia pomocy też trzeba dojrzeć.

Ewelina pragnie tylko jednego – dziecka. Jest skupiona na sobie i własnych przejściach, egoistycznie manipuluje bliskimi, nie dostrzega problemów innych ludzi, liczy się tylko ona i jej sprawy. Zachowuje się jak rozkapryszony, rozpieszczony bachor.
Zraża do siebie kochającego i oddanego męża, matkę, która za wszelką cenę chce chronić córkę przed problemami i siostrę – tę, która poświęciła dla Eweliny najwięcej.
Kiedy ujawnienie skrywanej rodzinnej przeszłości i konsekwencje własnych zaskakujących decyzji zachwieją wiarą Eweliny w siebie i zburzą wygodne życie, zrozumie, jak bardzo musi się zmienić.
Ale czy nie będzie już za późno?

Moja ocena 5/6

sobota, 9 stycznia 2016

Katarzyna Kołczewska - Kto, jak nie ja?



Jeżeli o fajności życia decyduje to, ilu się miało kochanków, ile wypiło się alkoholu, ile prochów się wzięło i ile imprezowało, to tak, moje było fajne. (...) Alkohol, balety, wyuzdany seks, a nawet pewne ilości używek są w wieku dwudziestu lat akceptowalne. (...) W wieku czterdziestu lat alkohol, prochy i balety są już niesmaczne i trudno znaleźć do nich kompanów, a po pięćdziesiątce wręcz żenujące. Obecnie wolę robić to sama i tak, aby nikt nie widział. (...) przestało mi też zależeć na towarzystwie innych ludzi.

Najpierw zaprzeczasz faktom, potem udajesz, że ich nie widzisz, a jak już nie da się ich nie zauważyć, to uznajesz, że nie mają znaczenia.

Każde z tych czterdzieściorga dzieci miało swoją historię. Przerażającą lub bardzo smutną. Zaskakujące było to, że przeżywały te swoje tragedie cierpliwie i cicho. Przyjmowały życie takim, jakie jest. Dorośli tak nie potrafili. 

Chorobę można sobie jakoś wyjaśnić. Choroba może się zdarzyć każdemu. Ale nałóg to co innego. Przyznanie się do nałogu to przyznanie się do słabości.

Można napisać historię, która odciska się w duszy. Można stworzyć taką opowieść, która zrywa warstewki patyny zaśniedziałych uczuć. Szorstka i kanciasta książka. Pozbawiona, tak dobrze znanych, kolein przewidywalności. Rozbijająca taflę szkła mitów o emocjach. Trudna do przeżywania. 

Wciąż czuję pod stopami drogę kolejnych stron, ocierające się odłamki wytartych chodników, pęknięć, nierówności. Za każdym zagięciem kolejnego rozdziału - coraz mocniej zarysowane sylwetki, coraz mocniej wypełnione szarością, rozmazane na krawędziach. Tak bardzo zwyczajne.

 Uwierająca. Potargana. Bolesna.



Opis książki:
Anna nigdy nie chciała mieć dzieci. Nie lubiła ich. Nie interesowały jej. Okazało się, że los zdecydował za nią. Kiedy w tragicznym wypadku ginie jej siostrzenica z mężem, okazuje się że Anna jest jedyną osobą, która może zająć się trzyletnią osieroconą Olą. Inaczej dziewczynka trafi do domu dziecka.
Czy uzależniona od leków i alkoholu, borykająca się z traumą kobieta zdobędzie się na heroizm, stawi czoło słabościom, lękom i demonom przeszłości? Stawką jest szczęście dziecka, a w tej walce wszystkie chwyty – szantaż, manipulacja, przekupstwo – są dozwolone. I czy trzylatka będzie w stanie zaakceptować zupełnie nowe życie, na które nikt jej nie przygotował?

Niezwykle poruszająca, do bólu szczera opowieść o trudnej miłości, odpowiedzialności i odnajdywaniu szczęścia tam, gdzie nigdy się go nie szukało.

  Moja ocena 5.5/6


niedziela, 17 maja 2015

Katarzyna Kołczewska - "Idealne życie"



Za delikatną firanką leniwie kołyszącą się na wietrze. Za muśnięciem dłoni schowanych w rękawy. Za drewnianymi drzwiami z wymyślnym numerem. Za uśmiechem przyklejonym na stałe. Za stukotem obcasów drogich butów. Za pełnym kontem bankowym. Za zasłoną codzienności. Kryje się idealne życie. Takie wymarzone, gdzie czarodziejska różdżka nie ma chwili wolnego. A bąbelki radości i szczęścia nie nadążają się unosić. Idealne życie. Ukryte za szklaną taflą cudzych wyobrażeń.

"Idealne życie" opowieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym. To taka książka, która irytuje i uwiera, zanim znajdzie się z nią wspólny rytm. A potem zajmuje każdą wolną chwilę. Napisana lekkim językiem, z wartką akcją i spójną, intrygującą fabułą. Bohaterowie są wielowymiarowi o rozbudowanych osobowościach, pełni wad i zalet, zwyczajni. Obarczeni trudnymi doświadczeniami, uwypuklającymi problemy, o których, na co dzień się nie mówi.

"Idealne życie" to historia, która rozbija taflę szkła. Zagląda pod powłoczkę idealizmu i zdrapuje warstwy papierowego życia. Ścierając je na tarce codzienności, by osiadły pyłem w koleinach zwyczajnej skończoności. Zapala ogniki świadomości w szklistości niewidzących spojrzeń naszych codziennych. To historia niebanalna i dosadna, chociaż opleciona delikatnością i dobrym humorem. Warta uwagi.



Opis książki:
Wzorowa rodzina. Doskonała praca. Wydarzenia, których nie można wytłumaczyć.

Elżbieta, dyrektorka firmy farmaceutycznej, zaskakuje wszystkich. Mąż, rodzina, współpracownicy – nikt nie może pojąć, dlaczego to zrobiła. Miała przecież wszystko – świetną pracę, piękny dom, kochającego męża, idealne dzieci.

Ewa jest niezamożną, sfrustrowaną nauczycielką z Sandomierza. Długo nie może otrząsnąć się z szoku po czynie siostry. Ale przede wszystkim nie może zrozumieć, co pchnęło Elżbietę do tej niewytłumaczalnej decyzji. A może nie była to wcale jej decyzja?

Wie, że musi pojechać do Warszawy. Musi dowiedzieć się, co, tak naprawdę, działo się w życiu Elżbiety. Czy prowadziła faktycznie idealne życie?
Wciągająca, zaskakująca opowieść o życiu kobiety, której nikt nie znał naprawdę


Klucznik (coś białego)
Moja ocena 4.5/6