Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura brytyjska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura brytyjska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 października 2017

Daphne du Maurier - Niebieskie soczewki



Wyobraź sobie, że uparcie i stopniowo tracisz wzrok. Zamazujące się kształty, kolory i kontury. Mgliste szczegóły codzienności oswajane dotykiem opuszek palców. Masz szansę to zmienić. Znów z zafascynowaniem dostrzegać wielobarwność świata. I nie tylko to. Bo niby nic się nie zmieniło, a jednak widzisz coś więcej. Chciałbyś tak?

Czytasz i czekasz. Aż wydarzy się coś strasznego. Pojawi się potwór, który wszystkich zje, nastąpi koniec świata albo stanie się coś jeszcze mocniej przerażającego. Uczucie niepokoju staje się namacalne, a ty nadal czekasz. Tymczasem łagodnie kołysany rytmem słów, zasypiasz. Nieomal omijając to, co najważniejsze. Ten subtelny znak, że to już, że to ten kulminacyjny moment, to ta groza. 

Nie ma tu fanfar, a za szafą jest tylko kurz. Mimo to, wracasz uparcie do chwili, kiedy uświadomiłeś sobie, że coś tu nie pasuje. Nosisz w sobie tę wiedzę, jak kanciasty kamyk uwierający myśli. Nie nazywasz go, bo to tak jakbyś go oswajał. 

Klimatyczne, pełne subtelnej grozy, niepokojące opowiadanie, o którym nie da się tak łatwo zapomnieć.

 

Opis książki:
Każde z opowiadań Daphne du Maurier, autorki głośnych powieści (Rebeka, Oberża na pustkowiu) jest po mistrzowsku skonstruowanym dziełkiem literackim, często o zaskakującej puencie.
Niezwykle trafne obserwacje psychologiczne, pełne wyrozumiałości spojrzenie na ludzkie kompleksy i słabości, szacunek dla najintymniejszych przeżyć duchowych człowieka, a także subtelne poczucie humoru - to niezaprzeczalne walory tej interesującej prozy.
Moja ocena 5/6

 

piątek, 7 lipca 2017

Andrew Michael Hurley - Pustki


Coraz częściej przepuszczam przez palce supełki zadawnionych lektur. Gubię myśli przeczytanych książek, nie notuję tytułów, nie zapisuję obrazów. Zapominam co przeczytałam, a co oddałam i co już czytałam, a co tak bardzo chciałam przeczytać. Coraz mniej mnie tu, coraz trudniej poskładać kilka słów w mozaikę chaotycznych myśli, coraz bardziej obco. Chciałabym inaczej. Nie bardzo wychodzi. Zazwyczaj.

Historia pachnącą smaganymi wiatrem skałami, mokrą trawą, słoną wodą, strachem, zawiedzionymi marzeniami i dziką miłością. Napisana z rozmachem i manierą gotyckości, którą lubię, a która idealnie tu pasowała. Wspaniały klimat!

Zaczytywałam się. Z każdą chwilą coraz bardziej. Bo przecież całość skonstruowana jest dobrze, nawet bardzo dobrze i trudno przestać myśleć o tym, co wydarzy się za kilka stron. Poczucie niedokończenia, pole dla własnych domysłów i uczucie pustki, że czegoś tu brak. Nic nie jest proste. I któż wie, co tak naprawdę się wydarzyło?

Bardzo dobra. Po prostu.


Opis książki:
Fanatyzm religijny czy głęboka wiara? Magia czy boskie znaki? Pustki to najprawdziwszy majstersztyk.

Debiutancka powieść grozy, która podbiła krytyków i czytelników, zdobywając tytuł Książki Roku brytyjskiego rynku wydawniczego!

„Końcówka jesieni była dzika i gwałtowna. Chociaż tu, w Londynie, pogoda obeszła się z ludźmi łaskawie. Na północy zalało trakcje kolejowe, całe wioski topiły się w brunatnej, mętnej wodzie z okolicznych rzek. Ostatnio w mediach pojawiła się informacja o nagłym obsunięciu się ziemi w Coldbarrow. I o szczątkach dziecka, które przy tej okazji znaleziono w starym domu u stóp klifu. Coldbarrow. Nie słyszał tej nazwy długo, chyba od trzydziestu lat. Podświadomie zawsze jednak wiedział, że to, co się tam stało, prędzej czy później musi wyjść na jaw…”

Informacja o wstrząsającym znalezisku w starym domu u stóp klifu ożywia wspomnienia dawnej pielgrzymki w odludne rejony angielskiego wybrzeża, zwane Pustkami. Niespodziewane wypadki i napotkani ludzie sprawili, że rodzinna wyprawa w celu uzdrowienia synka niemowy zmieniła się w koszmar, z którego jeszcze wiele lat później jej uczestnicy nie są w stanie się otrząsnąć.

Skłócona rodzina, metafizyczna aura, fascynujący krajobraz i intrygująca fabuła – Pustki to przewrotna powieść grozy, nawiązująca do najlepszych tradycji gatunku, trzymająca w napięciu od pierwszej do ostatniej strony i pełna niedopowiedzeń, tajemniczości oraz symboliki religijnej, która jeszcze bardziej potęguje grozę.
 
Moja ocena 4.5/6

niedziela, 14 maja 2017

Sophie Hannah - Buźka

Opowiem pewną historię, w której komuś wydawało się coś. A komuś innemu, wydawało się coś zupełnie innego. I oba te zdumienia dotyczyły tej samej sprawy. Ale racja była tylko jedna. I trudno ją było znaleźć. Bo gdy zdumienia zogniskowały się w jedno spojrzenie, nie wyszło z tego nic dobrego. Może jednak czasem lepiej patrzeć, tylko z jednej strony. Swojej.

Długa, bardzo długa historia. Chociaż ilość stron wcale na to nie wskazywała, ale czytałam ją i czytałam. Wolna i leniwa akcja, przyśpiesza dopiero za połową. Nabierając rumieńców i stabilności taktów. Otwierając wnętrze pełne splecionych wątków.

Lubię właśnie takie historie. W których nie wszystko jest oczywiste, a intryga trzyma w napięciu do samego końca. Lubię, gdy nie potrafię znaleźć rozwiązania. I to uczucie zaskoczenia, gdy moje ciche domysły okazują się być prawdą. Może znów powinnam zagrać w zdrapkę.

Najbardziej lubię, gdy thriller jest thrillerem. Niczym więcej. Tylko dobrze napisaną historią. Taką jak ta.




Opis książki:
Alice Fancourt to świeżo upieczona mama. Po raz pierwszy od porodu postanawia wyjść z domu, pozostawiając córeczkę pod opieką jej ojca. Gdy dwie godziny później kobieta wraca, zastaje męża śpiącego w łóżku na piętrze, a w dziecięcym pokoju… zupełnie inne niemowlę. Alice nie ma wątpliwości — ktoś podmienił dziecko. Jej obaw nie podziela jednak mąż, który oskarża ją o utratę zmysłów. Depresja poporodowa? A może skrzętnie zaplanowana zbrodnia? W sprawę zostaje włączona policja. Za kilka dni mają zostać przeprowadzone testy DNA. Tymczasem Alice wraz z dzieckiem znikają…

Buźka to znakomity, trzymający w napięciu thriller psychologiczny. Sophie Hannah — autorka międzynarodowego hitu Inicjały zbrodni oraz bestsellerowego Błędu w zeznaniach — udowadnia, że nie bez powodu to właśnie ją wnuk Agathy Christie wyznaczył do kontynuowania przygód Herkulesa Poirota.

Moja ocena 4.5/6




czwartek, 30 marca 2017

Matthew Gregory Lewis - Mnich

Uwielbiam historie, w których pojawia się ono. Najważniejsza istota powieści. Posępne, mroczne, przygnębiające. Magnetyczne. Oplatające niezdrową więzią moje emocje i rozbudzające ciekawość. Milczące i pewne. Kryjące nie jedną tajemnicę. Opactwo. Mój ulubiony bohater w opowieściach.

Cóż to była za wspaniała książka! Jak ja się nią zachwycałam, zaczytując się w niej kilkanaście dni. Napisana w sposób zapierający dech, chociaż można by się spodziewać, że trąci myszką. Nic bardziej mylnego.

Opowieść o rozpustnym i grzesznym mnichu. O miłości, demonach, starym opactwie, upiorze, klątwie, karze, niecnych czynach i pysze rozpychającej duszę. Opowieść o ludzkich słabościach, wadach, przywarach i pokusach. 

Cokolwiek bym napisała, to i tak za mało. Bo to historia, która naprawdę mocno mną zawładnęła. 

I tak czasem sobie myślę, że właśnie wiosną najlepiej czyta się klasyki.



Opis książki:
Akcja powieści rozgrywa się częściowo w ponurej scenerii: stare zamczyska, groty, labirynty podziemnych korytarzy, grobowce. Na tym tle pojawiają się moce nadprzyrodzone, krwiożercze upiory, szatany w ponętnych wcieleniach, obsesja śmierci. Zjawiska przyrody solidarnie współdziałają z owymi elementami grozy. Są też w "Mnichu" pełne napięcia epizody i sytuacje - krwawa oberża, porwania, pogoń za uciekającymi, którzy salwowali się z rąk podstępnych zbójców, nadto dworni kawalerowie, piękna dziewczyna, zmuszona przez przewrotnych krewnych do wstąpienia do klasztoru; przebiegły pazik zakochanego kawalera, serenady pod oknem ukochanej, cygańskie wróżby, które się sprawdzają...

Moja ocena 6/6

Klasyka horroru 2 


sobota, 15 października 2016

Brian W. Aldiss - Siwobrody

Wyobraź sobie świat po Wypadku. Gdzie niewiele istot przetrwało. A te, którym to się udało wciąż nie są idealne. Bo nadmiernie rozmnażające się gronostaje i grupka starych ludzi, nie są zbyt perfekcyjni. Mimo to, byli na tyle odporni, że wciąż istnieją. Chociaż świat już nie jest ładny, a przyszłość, to tylko banalnie zwyczajny koniec istnienia. Nas wszystkich. I szaleństwo.

Opowieść, w której się zaczytywałam. Bo Brian Aldiss ładnie pisze. Więc ładnie się go czyta. Wydawałoby się, że starość to temat nijaki, dość nudny i przerobiony na wiele sposobów, to jednak jest inaczej. Jest mądrze i z innej perspektywy. 

Nie ma niemrawości, ponurości i skargi. Nie ma pretensjonalności. Jest rzeka życia i potrzeba wytłumaczenia sobie rzeczywistości. Jest poszukiwanie źródeł obłędu i oswajanie szaleństwa. Znajdowanie swojego miejsca i wierność sobie. Jest wielowymiarowo. Nieśpiesznie.

Historia, jakich się nie spotyka. Trochę rozwleczona i zbyt stateczna. Niesamowicie refleksyjna. Zbudowana z licznym warstewek. Nie oczekująca, że ktokolwiek nazwie ją arcydziełem. Do ponownego przeczytania. Bo warto.

Opis książki:
Zabawy z bronią atomową na orbicie okołoziemskiej kończą się Wypadkiem. Ziemia zostaje napromieniowana. Efektem jest bezpłodność wielu ssaków, w tym... człowieka. Padają rządy, wybucha anarchia, toczą się wojny o każde narodzone po Wypadku dziecko, choćby najbardziej zdeformowane. Mijają lata, ludzkość topnieje w oczach i starzeje się. Czy istnieje jakaś nadzieja dla naszego gatunku? Udajcie się wraz z Siwobrodym w ponurą wyprawę łodzią po Tamizie, a może znajdziecie odpowiedź na to pytanie.


Moja ocena 5.5/6



sobota, 12 marca 2016

Kazuo Ishiguro - Pogrzebany olbrzym



Wyobraź sobie, że nie pamiętasz o czym myślałeś godzinę temu. Czym się niepokoiłeś, czego się bałeś, co się wydarzyło, co Cię uszczęśliwiło. Wyobraź sobie, że kiedy sięgasz pamięcią wstecz, znajdujesz tylko mglistą pustkę i niepewność, czy było coś bardzo, bardzo ważnego czy to tylko takie złudzenie. Nie jesteś pewien czy to jednak nie był sen.

Przepięknie napisana opowieść, zawieszona ponad płaszczyzną odczuwania. Przysiadająca na skórze stóp okruchami zmęczenia i przeplatająca się przez palce mgłą, osiadającą między literowymi składankami. Pachnąca zielonymi łąkami, skalistymi górami, końską sierścią i oddechem starej smoczycy.

Poruszająca serce, wzruszająca duszę i zbierająca ulotność drobiazgów. Pełna refleksji i pytań bez odpowiedzi. Rozpływająca się między konturami nierealnych wyobrażeń opowieść o wędrówce i miłości. I niepamięci. I o honorze, który dziś już nie istnieje. Mądra.



Opis książki:
Po odejściu Rzymian Brytania popada w ruinę. Na szczęście ich zniknięcie oznacza też kres wojen, który do tej pory pustoszyły kraj.
Axl i Beatrice, para starszych Brytyjczyków, wyrusza w podróż przez mglistą, deszczową krainę z nadzieją na odnalezienie syna, którego nie widzieli od lat. Spodziewają się, że będą musieli stawić czoła niebezpieczeństwom, rzeczom dziwnym, a nawet nie z tego świata, ale nie wiedzą, że podróż ujawni też mroczna stronę ich związku, odsłoni sekrety, które utonęły w niepamięci…

Moja ocena 5.5/6