Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kazimierz Orłoś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kazimierz Orłoś. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 stycznia 2015

Kazimierz Orłoś - "Dom pod Lutnią"


Siwy dym snuł się nad polem. Przypominał warkocze, które wiatr zwiewał w stronę rzeki. Pachniało dymem, głębokimi bruzdami, mokrymi łętami.


Mazury. Od lat moja wielka miłość, która z każdą chwilą przybiera na sile. W każdym momencie zakochuję się w nich bardziej i bardziej, chociaż nie wydaje mi się to już możliwe. Ale jednak się dzieje. I dlatego w swoim życiu szukam skrawków Mazur, zamkniętych na zdjęciach i zaczarowanych w opowieściach. Bo wtedy moje życie jest pełniejsze.

Napisana niezwykle ciepłym, prostym językiem kojąca i mądra powieść o ludziach. O trudnych, powojennych czasach, o różnych kulturach przeplatających się nawzajem, o dobrych i złych osobach, o honorze, o miłości i zazdrości, o szczęściu w prostocie życia. Mazury to nie tylko piękne lasy, jeziora, krowy na łące, drewniany płoty i uśmiechnięci ludzie. To przede wszystkim tygiel różnych kultur, wzajemnych pretensji, niezażegnanych konfliktów, ciągłych zatargów, bolesnej przeszłości, niezrozumiałej nowej rzeczywistości, licznych ran i krzywd, otulonych rozczarowaniami, poprzecinanych wciąż świeżymi bliznami niedawnych zdarzeń.

Akcja powieści jest powolna, rozleniwiona, spokojna i rytmiczna. Jak upalne, rozedrgane powietrze. Mimo to, trudno oderwać się od tej lektury. Bo świat stworzony przez autora przyciąga niczym magnes. Realistyczne opisy codziennego życia wylewają się ze stronic; zapach kwiatów i końskiej sierści, szum liści drzew i kłosów zboża, dotyk piasku na drodze i szorstkość drewnianej balustrady werandy, głosy rozmów, śmiech i łzy, a nade wszystkim miłość do życia. Do tego trochę garbatego, wyboistego, czasem bolesnego, czasem radosnego, ale prostego życia. Do szukania szczęścia w codzienności, w zwykłych czynnościach, w bliskich osobach, w banalnych zdarzeniach. W sobie samym.

To opowieść o świecie, w którym mimo bólu, strasznych ran i krzywd, jest miejsce na miłość, dobro, łagodność i szczęście. Ale to też historia o tym, że wszystko ma swoją cenę, którą przyjdzie nam zapłacić, czasem w zupełnie niespodziewany sposób. Przepiękna, klimatyczna ciepła książka o tym co najważniejsze, a co zwykle nam umyka.




Opis książki:
W enklawie mazurskiej wsi, powojenni rozbitkowie znaleźli swoją małą ojczyznę. Mieszkają tu Ukraińcy, Polacy, niemieckojęzyczni Mazurzy, a miarą ich postępowania nie jest przynależność narodowa czy wyznanie, lecz zwykła, ludzka przyzwoitość. Wprawdzie w tym sielankowym miejscu panoszy się nowy aparat władzy oraz skłonni do samosądów partyzanci, ale w ekstremalnych sytuacjach nawet „ci źli” działają niestereotypowo. Stereotypowi wymyka się również główny bohater powieści, pułkownik Józef Bronowicz - bohater wojenny, który wbrew konwenansom realizuje swoje nowe, dość awanturnicze życie. W niecodzienną sytuację wchodzi chłopiec, którego okoliczności zmusiły do zamieszkania z pułkownikiem. I tak zaczęło się jego dorastanie wśród baśniowej przyrody w niecodziennej społeczności i w „ciekawym czasie”. Niespodzianek, tajemnic i gwałtownych zwrotów akcji jest w tej książce dużo, co sprawia, że postępowanie bohaterów nie jest do końca przewidywalne, a dobro i zło nie są raz na zawsze przydzielone. 

Klucznik (czasy niewspółczesne)
Polacy nie gęsi

 Moja ocena 5.5/6