W różnych sytuacjach ludzie różnie myślą. (..) Nie wszystko da się wyjaśnić. Z boku coś wygląda inaczej, niż jest naprawdę.
Bo tak łatwo
jest oceniać. Wsadzić do szufladki, zatrzasnąć drzwiczki, wcisnąć w schemat.
Określić kim jesteś, jaki jesteś, co myślisz i czujesz. Spojrzeć przez swój
pryzmat na kogoś innego i nie zobaczyć niczego innego poza własnym odbiciem .
Wiedzieć, znać, mieć rację, założyć z góry, uwierzyć w swoją nieomylność i
przekonanie o własnej znajomości ludzi. Bo tak trudno jest nie oceniać.
"Miasto
z lodu" to właśnie opowieść o ludziach. I o tym jak łatwo jest
zaszufladkować kogoś. Wystarczy spojrzeć, by od razu wiedzieć kim jest. A potem
trzymać się tej szufladki, nie zaglądać do niej i nie pozwolić by coś się
zmieniło. Nieważne za jaką cenę. Bo przecież nie da się nie ocenić, nie
zakwalifikować kogoś, do danych określeń i nie wybudować muru między nim a
Tobą. Bo tak trudno jest rozmawiać.
"Miasto
z lodu" to bardzo emocjonalna historia, a przy tym bardzo chłodna.
Trafiająca boleśnie w serce, ale jednak mocno zdystansowana. Będąca lustrem i
krzywym zwierciadłem własnej rzeczywistości. Refleksyjna.
Opis książki:
Agata ma trzynaście lat i prawie nie zna Teresy, swojej matki, kiedy ta zabiera ją w podróż po Polsce. Osiedlają się w niedużym górskim mieście, gdzie próbują na nowo nawiązać więź. Piękna, samotna kobieta, od pierwszej chwili wzbudza ogromne zainteresowanie mężczyzn, wolnych i żonatych. Dwie „obce” szybko stają się głównym tematem plotek. W miarę upływu czasu niechęć, a nawet wrogość ludzi z miasteczka rośnie.
Pewnego ranka Agata zostaje znaleziona w górach, w stanie krytycznym. Nie wiadomo, co się dziewczynce stało. Lekarze walczą o jej życie, policja i dziennikarze rozpoczynają dochodzenie. Z każdą chwilą objawiają się nieznane oblicza bohaterów dramatu: matki, dyrektorki szkoły, koleżanek, mieszkańców miasteczka. Nowego znaczenia nabierają słowa „odpowiedzialność” i „manipulacja”. Niemym świadkiem wydarzeń jest pogrążona w śpiączce, nieprzytomna Agata.
Moja ocena 4.5/6

