Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 lipca 2017

Maja Wolny - Czarne liście


Gonię umykające z tamtego dnia obłoki. Mam coraz więcej pytań, coraz mniej odpowiedzi. Moje zdecydowania skrzą się słabą pajęczyną prześwitów wątpliwości. Uczę się. Porządkuję chaos. Szukam.  Może którego dnia znajdę swoje miejsce.

Historia niebanalna. I zupełnie inna niż chciałoby się spodziewać. Bo przecież nie trzeba pisać o wyprowadzce na wieś, szukaniu księcia na czarnym koniu i uprawianiu grządek, by pisać wrażliwie i pięknie. Tak, lubię poczytać o grządkach, ale historii o księciu jest zbyt dużo, by czytanie ich sprawiało przyjemność.

Opowieść, którą warto znać. Dotykająca bolesnych supełków dawnych wyborów i kamieni konsekwencji. Mówiąca o tym, co pogrąża się w ciemności zwykłej niepamięci figlarnych neuronów. O przebaczeniu.

Emocjonalna i ważna. Nie, nie jest to kryminał. Bo napięcie żadne, a zagadka przeciętna. Delikatnie snuta koronka osiadająca na drabince rzęs.
 

Warto.



Opis książki:

Dwie obce sobie kobiety żyjące w innych czasach: Julia Pirotte, sławna polska fotoreporterka pochodzenia żydowskiego oraz Weronika Czerny, historyczka badająca postawę Polaków wobec Żydów.

Czy coś je łączy?

Czy wydarzenia, które wstrząsnęły Kielcami 4 lipca 1946 roku mają związek z zaginięciem małej Laury? Jaką tajemnicę skrywa rodzina Weroniki? Czy za zaginięciem dziewczynki stoi jej chory psychicznie ojciec?

Jeśli myślisz, że możesz zapomnieć o trudnej przeszłości, jesteś w błędzie – ona prędzej czy później powróci. Czarne liście to powieść łącząca burzliwą historię Polski ze współczesnym wątkiem kryminalnym.

Moja ocena 5/6

 


sobota, 20 sierpnia 2016

Krystyna Januszewska - Dziedzictwo

Znaleźć ciągłość swojego bytu, wewnętrzny rytm minionych żyć i zacząć istnieć konkretnie. W kształcie swojej osoby, uformowanej z westchnień przeszłych zdarzeń i ludzi. Zakorzenionej w teraźniejszości. By istnieć. Konkretnie.

Historia spleciona z fragmentów wspomnień. Mozaika życia i makatka czasów minionych. Opowieść o tym, o czym niewielu pamięta. O tym, czego już nie ma, a warto ocalić od zapomnienia. Pochwała zwyczajnej, prostej codzienności i własnych korzeni. Szacunek do tych, którzy byli przed nami. 

Przemijanie przeplecione z irytującą formą teraźniejszości. Bo kreacja czasów współczesnych była denerwująca, sztywna i jakże niedopasowana do miękkości przeszłości. Mogłoby być idealnie. Jest dobrze.



Opis książki:
Powieść, w której ścierają się namiętności, przeplatają narodziny i śmierć, łzy radości i smutku, której bohaterowie dokonują trudnych wyborów i ponoszą ich konsekwencje. 
Czterdzieści rodzin opuściło domy i udało się w podróż w poszukiwaniu ziemi obiecanej. Ludzie ci zostawili wszystko i odeszli. Mieli dość długich lat niewoli. Ileż jeszcze mogli wycierpieć? Chcieli zaznać spokoju, życia w poczuciu godności i bezpieczeństwa, codzienności, która będzie przewidywalna.
Rodzinna saga oparta na wspomnieniach świadków wydarzeń, monumentalna opowieść o ludziach odważnych i zdesperowanych, o Polakach, dla których praca była jedynym środkiem do realizacji marzeń. O tym, że człowiek prosty i niewykształcony może z poczuciem własnej wartości zabiegać o szczęście.

Moja ocena 4/6

środa, 27 lipca 2016

Marian Piotr Rawinis - Dworek pod malwami








Niektóre historie są niczym kojący, ciepły koc. Zaczytujesz się w nich kompletnie. I czasem powiesz na głos jakąś refleksję, bo przecież wciąż myślisz o tej opowieści. Bo nie da się nie myśleć, nie zaglądać do kolejnych kart, nie przeżywać. Chciałoby się zatrzymać na dłużej płynność przewijanych obrazów, zdarzeń i ludzi. 

Pozostaję  w stanie literackiego zachwytu. Z rozlaną dziwną tęsknotą za czymś, czego nie poznałam i z ciepłem w sercu. Uwielbiam takie zwyczajnie-niezwyczajne lektury.


Opis książki:
Ta niezwykła rodzinna saga przenosi nas w barwny świat Kresów z początku XX w. Wobec przeciwności losu najtrwalszą siłą okazuje się rodzina. Życiowe zawieruchy nie mogą przerazić tych, którzy się kochają, bo nic nie może mieć przewagi nad niezmierzoną siłą prawdziwej miłości.

Moja ocena 5.5/6


niedziela, 13 września 2015

Ruta Sepetys - "Szare śniegi Syberii"





Próbowaliśmy wszyscy dotknąć nieba, stojąc na dnie oceanu. Zrozumiałam, że jeżeli będziemy się nawzajem wspierać, to może wzniesiemy się nieco wyżej.

Doznane zło nie upoważnia do jego wyrządzania.




Syberia. To miejsce pełne śniegu i zimna. I szarości. Chociaż nigdy tam nie byłam, to wydaje mi się, że tak właśnie tam jest. Śnieżnie i szaro.

"Szare śniegi Syberii" to opowieść, która boli. Porusza najczulsze struny w duszy, wwierca się w nią boleśnie słowami i obrazami. Opowiedziana przez nastolatkę, tym mocniej uderza prawdziwością. Zderzenie niewinności i brutalności pośród szarych śniegów. 

Historia o ludziach,  trudnej i burej codzienności, transportach, walce, wierze, życzliwości, nienawiści, egoizmie, sprzedajności, szantażu, miłości, chorobach, utracie nadziei, śmierci. O prawdziwej ludzkiej naturze. O tym, że nikt nie wie jaki jest naprawdę, dopóki tego nie sprawdzi. I może go mocno zaskoczyć, czego się o sobie dowie.

Opowieści o obozach powstało naprawdę wiele. Ale ta, oprócz strachu i przerażenia, ma w sobie pewną łagodność. Może dlatego, że opowiada o niej młoda kobieta, a może dlatego, że autorka chciała dostrzec coś więcej niż tylko zło. Bo ludzie i ludziska byli wszędzie. Po każdej ze stron barykady. 

I jeszcze ta cudownie dopasowana okładka. Perełka.




Opis książki:
Rok 1941, Litwa. Oficerowie NKWD wywlekają rodzinę Liny z domu i wsadzają do pociągu. Celem wielotygodniowej wyczerpującej podróży w wagonach bydlęcych okaże się obóz pracy na Syberii. Tutaj każdy dzień będzie walką o życie, a zapłatą za nadludzki wysiłek niewielka kromka chleba...
Nadzieję mogą dać tylko miłość i... sztuka. Wrażliwa dziewczyna, dokumentując życie obozowe, w rysunkach ukrywa wskazówki, które mają ułatwić ojcu odnalezienie bliskich.

Klucznik (okładkowe niebo)
Pod hasłem - barwy jesieni

Moja ocena 5.5/6 


poniedziałek, 25 maja 2015

Barbara Mutch - "Kolor jej serca"



Wspomnienia nigdy nie bledną, chowają się tylko, by znów się pojawić, jeszcze liczniejsze i intensywniejsze , i świeże jak wtedy, gdy dopiero się tworzyły w mojej głowie.

Apartheid - system ścisłej segregacji rasowej, oparty o doktrynę głoszącą kulturowe i polityczne oddzielenie ras i odrębność ich rozwoju. Osobno biali. Osobno czarni. Podzieleni rzeką albo płotem, albo niewidzialną linią, która nie potrafi przebiegać przez serce. Zdawałoby się, że tacy inni. A tak naprawdę tacy sami.

"Kolor jej serca" książka, która czyta się powoli. Delektując się każdym słowem, szukając refleksji w każdym zdaniu. Nie ma pośpiechu, nie ma nagłych zwrotów akcji, niespodziewanych zdarzeń. Liczne wątki splatają się w jedno - powolną i żmudną naukę życia i poznawanie jego kolorów. Ciekawym pomysłem jest narracja, prowadzona przez młodą służącą. Początkowo naiwna i infantylna, stopniowo przekształca się w dojrzałą i mądrą. Opowiadającą o potrzebie akceptacji, poczuciu obowiązku i lojalności, odkupieniu i wybaczeniu, miłości, zdradzie i okrucieństwie. 

"Kolor jej serca" to ciepła i wzruszająca historia o przyjaźni w czasach apartheidu Powieść osadzona w afrykańskim klimacie, w niespokojnych czasach, kiedy kolor skóry był jednoznacznym wyznacznikiem miejsca w społeczeństwie i przynależności rasowej. Nie było tutaj miejsca na przyjaźń między czarnymi i białymi. A jednak taka zaistniała. I przetrwała wszystko, by udowodnić, że mimo innego koloru skóry kolor ich serc jest taki sam. Mądra i refleksyjna opowieść. Potrzebna.




Opis książki:
W roku 1919 Cathleen Harrington opuszcza rodzinny dom w Irlandii i wyrusza do Afryki Południowej, by poślubić narzeczonego, którego nie widziała od pięciu lat. Wyobcowana i samotna w nowych trudnych warunkach, pociechę znajduje w pisaniu dziennika, a także w przyjaźni z córką swojej czarnoskórej służącej, Adą. Pod troskliwym okiem Cathleen Ada wyrasta na wytrawną pianistkę i miłośniczkę słowa pisanego, która nie potrafi się oprzeć zaglądaniu do dziennika Cathleen i odkrywaniu jej tajemnic.
Kiedy Ada zostaje zhańbiona i odkrywa, że spodziewa się dziecka mieszanej rasy, ucieka z domu. Traktowana z pogardą we własnym środowisku, musi walczyć o godne życie dla siebie, swego dziecka i swojej muzyki. Ale Cathleen nadal wierzy w Adę i usiłuje ją odnaleźć, buntując się przeciw ograniczeniom apartheidu. Czy miłość i nadzieja przezwyciężą okrucieństwo? Czy Cathleen i Ada zaznają odkupienia?

Klucznik (coś białego, debiut)
Czytam opasłe tomiska - 432 strony
Pod hasłem - litera przodowniczka - K

Moja ocena 5.5/6