czwartek, 19 czerwca 2014

Jo Nesbø - "Policja"




A może wszyscy jesteśmy chorzy na głowę? Może różnica polega tylko na tym, że jedni wypuszczają tkwiące w nich potwory, a inni tego nie robią?

Zawsze podobały mi się skandynawskie kraje. Za swoją prostotę, chłód i niesamowite widoki. Moim małym marzeniem jest pojechać do krainy zimnolubów. Może właśnie dlatego Jo Nesbø, norweski pisarz, tak szybko podbił moje serce.

"Policja" to powieść, która wciąga od pierwszego zdania. Zanim zdążyłam dobrze usiąść z książką, już zostałam rzucona w wir wydarzeń, za którymi nie dawałam rady nadążyć. Wiele rzeczy dzieje się tutaj szybko, liczne zwroty, kolejne morderstwa, nieznaczne tropy - w efekcie panuje istny kocioł i napięcie, który utrzymuje się do ostatniej strony. Dzięki temu  czytając cały czas szukałam rozwiązania, ciągle chodziły mi po głowie pytania kto jest kim, kto jest sprawcą, a kto ofiarą i jak to wszystko się skończy. Polubiłam ten mroczny i okrutny, a jednocześnie wymagający wysiłku intelektualnego styl norweskich kryminałów.

Dodatkowo emocji dostarczała mi niewiedza o tym co było wcześniej, ponieważ nie czytałam poprzednich tomów. Dlatego tak emocjonalnie podchodziłam do kolejnych wydarzeń, słów i zdań, próbując wyłuskać z nich informacje co się wydarzyło. Na szczęście stopniowo wszystkiego się dowiedziałam, chociaż niektórych rzeczy dopiero na ostatnich stronach. Ten tom był dla mnie pełen różnych emocji, niektóre wydarzenia szarpały duszę i przynosi falę smutku, niektóre wywoływały uśmiech, inne wzruszały do łez. I jeszcze zakończenie - istny majstersztyk.


Książki Jo Nesbø charakteryzują się wyjątkowym stylem i doskonałym warsztatem. Autor stopniuje napięcie, utrzymuje przejrzystość fabuły, kreuje nieprzeciętnych bohaterów, momenty stagnacji wprawnie przeplata z szybką akcją. W rezultacie powstaje bardzo dobry kryminał, od którego trudno się oderwać i, który czyta się z wypiekami na twarzy. Dla mnie to najlepsza książka tego autora, dlatego wszystkie zachwyty i komplementy wypadają blado i brzmią banalnie przy takim mistrzostwie gatunku.



Opis książki:
Czy to zwykły zbieg okoliczności, że oficer policji zostaje znaleziony martwy w miejscu dawno popełnionej zbrodni, którą badał, ale nie zdołał jej rozwikłać? Gdy w następnych miesiącach taki sam los spotyka kolejnych dwóch funkcjonariuszy, schemat postępowania mordercy staje się równie oczywisty, co potworny: brutalnym zabójstwom policjantów odpowiadają nierozwiązane zbrodnie z przeszłości. W miejscu przestępstw brakuje jakichkolwiek śladów, a wydział zabójstw właśnie stracił najlepszego śledczego.

W tym samym czasie w szpitalu leży w śpiączce ciężko ranny mężczyzna. Pilnuje go sztab policjantów, a jego tożsamość jest objęta ścisłą tajemnicą.

Jo Nesbø po raz kolejny dostarcza diabelnie przebiegłej historii o bezmiarze ludzkiego zła. Gra w kotka i myszkę dotyczy nie tylko ofiar i policji, ale także samego czytelnika.

Klucznik - autor jest mężczyzną, książka wydana w 2013 roku

 Moja ocena 5/6   


wtorek, 17 czerwca 2014

Harlan Coben - "Zostań przy mnie"





Dlaczego upieramy się, że możemy być tylko jedną osobą, mieć jedno życie, które całkowicie nas określa? Dlaczego nie możemy mieć więcej osobowości? I dlaczego musimy zniszczyć którąś z nich, żeby stworzyć drugą? Twierdzimy, że w każdym z nas jest człowiek renesansu tęskniący za „pełną symetrią”, a jednak różnice między nami są tak naprawdę niewielkie. W rzeczywistości potrafimy przepędzić tego niesfornego ducha, żeby się dostosować, zdefiniować jako jedna i tylko jedna osoba.


Piękna i prosta okładka przyciągnęła mój wzrok i sprawiła, że zdecydowałam się zaczytać w tej książce. I chociaż Harlan Coben to dla mnie autor praktycznie nieznany, to po lekturze, z większą śmiałością będę sięgać po jego twórczość. Spodobała mi się.

"Zostań przy mnie" to książka, której się nie czyta, ale którą się połyka. Wartka akcja, pełna licznych zwrotów, intrygująca fabuła stale trzymająca w napięciu, liczni bohaterowie z bogatą osobowością i mroczną przeszłością, prosty i łatwy w odbiorze język oraz stopniowe odkrywanie zagadki i dochodzenie do prawdy. Mistrzowskie połączenie wątku kryminalnego, przeszłości bohaterów, tajemnicy i miłości sprawia, że trudno oderwać się od lektury do samego końca. Dodatkowym plusem jest niezwykle lekkie pióro pisarza, które przyciąga.

Ale momentami czegoś mi brakowało. Może więcej dramaturgii, więcej zbrodni, więcej zagadek, albo może trudniejszego dochodzenia do prawdy, lub bardziej rozbudowanej fabuły i mniejszej przewidywalności akcji. Bo chociaż zakończenie było ukoronowaniem całej historii i było zaskakujące, to gdzieś tam pod skórą spodziewałam się takiego rozwiązania. 

"Zostań przy mnie" to książka, którą czyta się bardzo dobrze, która trzyma w napięciu, intryguje i zaskakuje zarówno wydarzeniami, jak i błyskotliwym humorem autora. Tak jak przystało na bardzo dobry thriller.




Opis książki:
Megan Pierce wiedzie życie będące ucieleśnieniem American Dream: u boku męża, w domu z ogrodem i basenem, realizując się jako matka nastoletnich dzieci i żona. W jej przypadku stabilizacja nie jest jednak równoznaczna z osobistym szczęściem. Megan tęskni za swoją bujną przeszłością striptizerki w Vegas i Atlantic City, za pełnymi pożądania spojrzeniami mężczyzn, za pulsującą muzyką i migoczącymi światłami sceny. Ray Levine stał kiedyś u progu wielkiej kariery w dziedzinie fotoreportażu, niestety życie dało mu wycisk i zawodowo spadł na samo dno: pracuje jako paparazzi do wynajęcia w agencji świadczącej usługi niedoszłym celebrytom. Swoje frustracje topi w alkoholu. Broome jest detektywem, któremu nie daje spokoju sprawa zagadkowego zniknięcia przykładnego ojca rodziny, Stewarta Greena. Sprawa sprzed lat, której nie udało mu się rozwiązać. Choć niedługo przechodzi na emeryturę, wciąż prowadzi śledztwo i regularnie raz w roku odwiedza rodzinę zaginionego.

Megan, Ray i Broome. Troje ludzi połączonych skrywanymi za fasadą codzienności sekretami, których istnienia nie podejrzewają nawet ich najbliżsi. Wiele lat temu w ich życiu wydarzyło się coś, co teraz może je ostatecznie zrujnować. Kolejne tajemnicze zaginięcie mężczyzny w święto Mardi Gras, dokładnie w siedemnastą rocznicę zniknięcia Greena, doprowadzi do ujawnienia łańcucha zbrodni, których nikt dotąd ze sobą nie powiązał... 

Klucznik - autor jest mężczyzną, książka wydana w 2013 roku

 Moja ocena 4.5/6   



środa, 11 czerwca 2014

Jacek Piekara - "Szubienicznik. Falsum et verum"






Nie wolno składać obietnic, do których nie możemy mieć pewności, że ich dotrzymamy. Zawsze uważałem, że takowe postępowanie cechuje tylko najgorszego rodzaju szumowiny, łotrów i kanalie.


Z niecierpliwością i tęsknotą czekałam długie miesiące na kolejny tom opowieści o Jacku Zarembie. Nie mogłam się doczekać lektury tej książki, z nieposkromionym apetytem przewracałam kolejne strony. I czuję się rozczarowana. Niestety "Falsum et verum" było zbyt krótkie, zbyt szybko się skończyło, zbyt wiele wątków pozostało niedokończonych, zbyt krótko mogłam przebywać w szlacheckim świecie. A miałam ochotę na znacznie, znacznie więcej.

"Szubienicznik. Falsum et verum" to ścisła kontynuacja poprzedniego tomu. Dlatego, żeby móc czerpać przyjemność z lektury należy zapoznać się z "Szubienicznikiem". Klimat tej książki to przede wszystkim gawęda i nieśpieszna akcja. Wszystko toczy się leniwie, momentami bardzo, bardzo leniwie, aż do przesady. Całość praktycznie opiera się na snuciu opowieści i rozmowach, to one są filarem tej książki. Często pogadanki odbiegają od głównego tematu, czasem nawet bardzo. I chociaż nie rzucają nowego światła na to co najważniejsze, to są miłą odskocznią pozwalającą lepiej poznać tamten zapomniany, szlachecki świat rządzący się zupełnie innymi prawami niż nasza codzienność.

Kilka nowych wątków, kolejne tajemnice i niedopowiedzenia przykuwają uwagę i trzymają w napięciu. Mimo, że tak naprawdę niewiele się dowiadujemy i meritum fabuły gdzieś tam umknęło autorowi, a wszystko wciąż jest zasnute mgłą niepewności i zagadki, to ciężko oderwać się od kolejnych stron.

Lubię pięknie napisane książki Jacka Piekary. Lubię tę dbałość językową, wspaniałą polszczyznę, taką niezwyczajną manierę, szacunek do rozmówcy i cudownie skonstruowane zdania. Zapominam o akcji, głównym wątku, ważnych wydarzeniach. Zatapiam się w tych zdaniach, smakuję je na języku, powtarzam w myślach. Dzisiaj nikt już tak pięknie nie mówi.




Opis książki

Drugi tom bestsellerowej powieści Jacka Piekary „Szubienicznik”

Tropiciel złoczyńców gwałcicielem i mordercą?
Podstarości Jacek Zaremba, który przybył do stolnika Ligęzy, by rozwikłać sprawę sfałszowanych listów, został oskarżony o okrutne zbrodnie. Czy dowiedzie swej niewinności i tego, że również padł ofiarą intrygi? A może Zaremba to wilk w owczej skórze?

Kontynuacja „Szubienicznika” do ostatniej chwili trzyma czytelnika w napięciu. Stare tropy jeszcze bardziej się plączą, nowe fakty wychodzą na jaw. Kto jest kim w tej tajemniczej rozgrywce? 


Klucznik - autor jest mężczyzną, książka wydana w 2013 roku
Pod hasłem   - "trup"
 
 
 Moja ocena 4.5/6   

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Adam Wiśniewski - Snerg - "Oro"



Każda władza - twoja i nasza- jest niczym innym, jak ideologicznym wyrazem wiecznego pożądania hegemonii. Zależnie od okoliczności w imię boga lub w imię kasty, pod pretekstem prawdy objawionej lub interesów kasty.

Jako ludzie uważamy się za istoty rozumne, a jednak myli się ten, kto mniema, że rozsądek kieruje człowiekiem. Jesteśmy pełni dziwactw i sprzeczności, a nasze czyny wynikają z przesądów i namiętności. Łatwiej jest porozumieć się z ludźmi odwołując się do ich czuć niż do ich rozumu.



Przeszukując biblioteczne półki lubię zajrzeć do jednego regału, zajętego tylko w połowie, gdzie stoją książki ubrane w stare, przezroczyste okładki. Gdzie nie można spodziewać żadnej kolejności alfabetycznej ani tomowej, ale gdzie można znaleźć ciekawe lektury. Z fantastyki. Z takiej półki wypożyczyłam „Oro”.

Niepozorna książka, z krótkim opisem, małą czcionką i zupełnie niedopasowaną okładką. Mimo to chętnie sięgnęłam po ten egzemplarz, kierowana ciekawością.

„Oro” to książka napisana lekkim językiem. Początkowo wydawała mi się nudna, nie mogłam się odnaleźć ani zrozumieć kto jest kim i skąd się wziął. Powoli, jak gdyby wyszarpując z treści kolejne informacje, udało mi się stworzyć wyobrażenia o tym niezwykłym świecie, gdzie nic nie jest takie jak się wydaje.
Akcja „Oro” rozwija się powoli, stopniowo, by po kilkunastu stronach, wreszcie nabrać szybkiego tempa. Dość dużo miejsca zajmują opisy struktur społecznych i zwyczajów panujących na Oro. Pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy. Wiele tutaj refleksji, sugestii i naiwności. Kult jedynej świętej jednostki, jako ucieleśnienia bóstwa i najwyższej władzy żądającej bezwzględnego posłuszeństwa. A przeciwko temu postać buntownika, jako jedynego, który poznał prawdę na temat mechanizmów funkcjonowania struktur władzy i fałszywego obrazu Oro i, który dąży do obalenia istniejącego systemu. Oraz czterowarstwowa struktura społeczna będą ucieleśnieniem relacji między tymi, którzy uważają się za lepszych i tymi, którzy nie wierzyli w swoje racje, pozwalając się zepchnąć do funkcji bezwolnych, pozbawionych złudzeń niewolników.

Zaprezentowany świat i prawa nim rządzące są metaforą i odzwierciedleniem rzeczywistości lat, w których ta książka powstała. Jest mgłą, cienkim materiałem, przykrywającym prawdziwy i boleśnie realny obraz ówczesnego społeczeństwa i warunków politycznych. Wiele tutaj mądrości, wiele kpiny, bardzo dużo żalu i złości, wiele śmiechu przez łzy i naiwności. Mnóstwo emocji. I bezkompromisowej nagości, odkrywającej prawdę tego co było.

Opis książki:
Dzieło mistrza polskiej fantastyki. Mężczyzna wraca nocą z Rzymu do Wenecji. Po drodze kupuje dla narzeczonej pierścionek. Przejeżdżając przez tunel, uderza w cysternę, z której wylewa się smrodliwa ciecz. Mężczyzna, szukając pomocy, kieruje się do najbliższego domu.

 
 
 Moja ocena 4/6   


czwartek, 5 czerwca 2014

Barbara Rybałtowska - "Przypadek sprawił"




Najsmutniejsze jest to, że tyle złych rzeczy dzieje się przez brak empatii, przez nie zwracanie uwagi na to, czy dążąc do czegoś nie szkodzimy innym.


Kilka lat temu, kiedy pierwszy raz dotknęłam mazurskiej ziemi, przytuliłam mazurskie drzewa i zamknęłam w dłoni mazurskie niebo - zostawiłam tam swoje serce. Już na zawsze. I chociaż kocham też inne miejsca, to Mazury pozostają tymi najukochańszymi. Dlatego widząc książkę, której akcja dzieje się w tej krainie - musiałam ją wypożyczyć. Ponadto autorka jest mocno związana z jedną z moich ukochanych miejscowości, więc tym bardziej nie mogłam się doczekać lektury.

Mimo, że tak czekałam na czytanie tej książki, to jednak szło mi ono opornie, koślawo. Nie mogłam znaleźć rytmu. Zdania były trochę sztywne, trochę obce, kanciaste. Nie było miękkości, lecz szorstkość i odepchnięcie czytelnika. Brakowało mi odrobiny sympatii, łagodności, uczucia ciepła. Nielicznie pojawiało się ono w pamiętnikach Joasi. Wtedy ogrzewałam duszę w tych słowach i zdaniach.

Styl autorki jest trochę drętwy, zagubiony, nieprzemyślany. Nie wiem dlaczego, bo w innych jej książkach nie wyczuwałam tego. Tymczasem w tej miałam poczucie niedopracowania i takiej obcości. Trochę mnie to uwierało, ale nie odebrało przyjemności płynącej z czytania książki i wędrówki znanymi mi ścieżkami.

Konstrukcja powieści przypomina spiętą klamerkami kartkę. Na zewnątrz jest współczesność, potem jest przeszłość Ewy, a w samym środku sercem jest historia Joasi. To powolny marsz w przeszłość, czytanie starych dzienników, oglądanie dawnych wspomnień, szukanie odpowiedzi, które ukryły się gdzieś bardzo, bardzo głęboko. Akcja jest bardzo leniwa i nieśpieszna, skłania do rozmyślań, zatrzymania się, skupienia na sobie. To bardzo smutna i nostalgiczna historia. Bolesna. Ale też oczyszczająca. Potrzebna.

Czytanie o tak dobrze znanych miejscach, w których dzieją się czary codzienności, obudziło we mnie jeszcze większą tęsknotę za Mazurami. Której nie da się utulić i, która mi dokucza. Bo tak trudno być z daleka od swojego serca.



Opis książki

Życie zatacza krąg, a rodzinne historie kryją wiele tajemnic.

Dramatyczne zdarzenia skłaniają Ewę, emerytowaną architekt, żonę sławnego reżysera, do wspomnień na temat dramatu z jej młodości – tajemniczej śmierci starszej siostry, Joanny.
Ewa rozpoczyna wędrówkę jej śladami. Postaci sprzed lat i niektóre wątki ich życia widziane w nowym świetle okazują się mieć zaskakujące znaczenie w rozwiązaniu tajemnicy.
Poznajemy warszawski światek artystyczny sprzed 1970 roku, historię rodziny z czasów drugiej wojny światowej, wspomnienia o radosnym wypadzie obu sióstr z PRL do krajów na południe Europy, przyglądamy się przemianom ustrojowym w Polsce.

Czy w scenerii pięknych jezior mazurskich, zagadka sprzed lat znajdzie w końcu rozwiązanie? 


Moja ocena 4/6