czwartek, 5 lutego 2015

Rolf Börjlind, Cilla Börjlind - "Przypływ"




Przypływ i odpływ. Regularne opadanie i podnoszenie się poziomu wody w oceanie, regulowane siłami grawitacyjnymi Księżyca i Słońca. Pływy syzygijne, najsilniejsze, występują wtedy kiedy Słońce, Księżyc i Ziemia układają się w linii prostej.

"Przypływ" to historia, od której ciarki biegają po plecach, niepokój wciska się pod skórę i zapomina się oddychać. To opowieść, która wciąga, coraz głębiej i głębiej w swój nurt, porywając czytelnika w kolejny wir wydarzeń. A tych jest całkiem sporo, bo ciągle dzieje się coś nowego, coś co powoli odkrywa kolejne drobne obrazki. Liczne wątki przeplatają się ze sobą, tworząc wielobarwny i skomplikowany obraz. Bohaterowie to nieprzeciętne postacie o głęboko zarysowanych charakterach i rozbudowanej warstwie psychologicznej. To ludzie, tacy zwyczajni, tacy bliscy. Wypełnieni emocjami, z pokiereszowanymi duszami
niosący ze sobą różnej wielkości walizki przeszłości. Zakończenie tej historii jest zupełnie nieoczekiwanie. Nie takie miało być, nie tego się spodziewałam i nie o tym myślałam. Ale jest inaczej. O wiele lepiej niż sobie wymyśliłam.

"Przypływ" to nie tylko kryminał, lecz również powieść obyczajowa, która porusza niezwykle istotne problemy społeczne. W tej rozbudowanej fabule sporo miejsca zajmuje kwestia bezdomności i prostytucji, które zostały naświetlone z zupełnie innej strony, bardziej emocjonalnej, mniej stereotypowej. Bo to taka właśnie opowieść. Szara. Nie czarno-biała.





Opis książki:
W księżycową noc młoda ciężarna kobieta pada ofiarą wyjątkowo okrutnego morderstwa. Przypadkowym świadkiem zbrodni jest mały chłopiec. Śledczemu Tomowi Stiltonowi nie udaje się ustalić motywu, ani znaleźć sprawców morderstwa. Nie zna on nawet tożsamości ofiary.

Kilkadziesiąt lat później Olivia Rönning, studentka Wyższej Szkoły Policyjnej, przygotowuje referat na temat tej brutalnej zbrodni. Korzystając z wszelkich dostępnych źródeł, stara się wyłowić jak najwięcej informacji. Najtrudniej jest jednak dotrzeć do człowieka, który prowadził wtedy śledztwo - Tom Stilton zapadł się pod ziemię… W księżycową noc młoda ciężarna kobieta pada ofiarą wyjątkowo okrutnego morderstwa. Przypadkowym świadkiem zbrodni jest mały chłopiec. Śledczemu Tomowi Stiltonowi nie udaje się ustalić motywu, ani znaleźć sprawców morderstwa. Nie zna on nawet tożsamości ofiary.

Klucznik (więcej niż jeden autor)

Moja ocena 4.5/6


  

czwartek, 29 stycznia 2015

Amélie Nothomb - "Kosmetyka wroga"



Sprawiedliwość nie istnieje; ofiarami padają zawsze niewinni.

Lubisz rozmawiać? Pewnie tak. Bo każdy czasem ma ochotę, z kimś, zamienić kilka słów. Gorzej, kiedy Twój rozmówca narzuca swoją obecność, swoje słowa, swój głos. I nie bardzo masz jak uciec, a zatykanie uszu niewiele pomaga. Czy wtedy taka rozmowa jest jeszcze przyjemnością czy już koszmarem? A jeśli prowadzi do otwarcia dawno zatrzaśniętych drzwi i maluje nowe kolory dawno wyblakłych spraw? Jak to się wtedy skończy dla Ciebie?

"Kosmetyka wroga" to niewielkich rozmiarów książeczka będąca zapisem rozmowy, która odbyła się na lotnisku. Rozmowy początkowo niechcianej, irytującej, ale z biegiem zdań rozmowy intrygującej i pożądanej.Za pomocą dialogu autorka wybiera się w podróż. Daleką i mroczną, prosto wgłąb podświadomości oraz ludzkich instynktów, mrocznych zakamarków duszy, dawno zapomnianych brudnych spraw, której każdy by chciał zachować zagrzebane gdzieś w głębi, aż do końca swego istnienia. Tymczasem, początkowa zwyczajna rozmowa, warstwa po warstwie odgrzebuje to co brzydkie i ukryte, i boleśnie powoli wyciąga, obnażając w jasnym świetle teraźniejszości.

Ta rozmowa dwóch mężczyzn, początkowo niepokoi, irytuje, przeraża, wzbudza dreszcze, zanim jeszcze osiągnie swoje apogeum. Napięcie budowane stopniowo przykuwa uwagę. Wysublimowany język, ale prosty w odbiorze, roi się od filozoficznych rozważań. Ale każde zdanie ma swoje miejsce, idealnie pasuje do reszty. Ta krótka historia to kwintesencja szermierki słownej.

I jedna drobna uwaga. Notka na końcu jest napisana ze zbyt wielkim rozmachem i zdradza zbyt wiele szczegółów. Więc radzę nie czytać jej przed początkiem lektury. Bo stracimy zbyt wiele z wachlarza emocji, który towarzyszy nam w trakcie czytania.



Opis książki
Amelie Nothomb pisząca po francusku i czytana na całym świecie, również w tej książce porusza swój ulubiony temat, jakim jest penetracja ciemnych zakątków ludzkiej jaźni. Akcja powieści dzieje się na paryskim lotnisku i trwa niespełna dwie godziny. Do oczekującegona opóźniony samolot Jerome Angusta dosiada się obcy człowiek i nawiązuje z nim rozmowę. Natręt przedstawia się jako Textor Texel, po czym zaczyna opowiadać osobliwą, niemal fantastyczną historię własnego życia.


Moja ocena 4.5/6


wtorek, 27 stycznia 2015

Mariusz Wollny - "Krwawa jutrznia. Straceńcy"





Zapach końskiej sierści, wystrzał pistoletów, szczęk rapierów, zgrzyt kół wozu Dieda Smiert', przepowiednie o Bestii, miłość ponad śmierć, przyjaźń ponad wszystko, zdrady, intrygi, kłamstwa, łzy, śmierć, zapach starych szmat, niemytych ciał, głód, klejnoty, bogactwo, rozlew krwi, władza. Pomiędzy tym wszystkim ludzie, wciśnięci między koła życia, tryby maszyny władzy i przerzucani niczym piłeczki. Jedna klamra spinająca tak wiele historii i żywotów, jeden człowiek - Kacper, zwany Ryksem.

Jestem zakochana w książkach Mariusza Wollnego. I za każdą historią ta miłość się pogłębia. Prawda historyczna dłoniach autora staje się niezwykle delikatna, jak miękka plastelina, z której modeluje kolejne zdarzenia. A kiedy już to zrobi to pomiędzy puste, wypełnione powietrzem przestrzenie zgrabnie wplata fikcję literacką. Wciąż i wciąż zaskakuje mnie kunszt i perfekcja z jaką składa litery, łączy je w wyrazy, splata w zdania, z których tka opowieść. Opowieść dopracowaną w najdrobniejszym szczególe, zarówno historycznym jak i fikcyjnym. Opowieść, z której można, a nawet trzeba, uczyć się historii.

Nie będę pisać o fabule i akcji powieści. Bo są doskonałe. Nie napiszę ani słowa o bohaterach, bo dla mnie byli żywymi ludźmi, których mogłam dotknąć. Nie napiszę o języku lektury, bo jest idealnie stworzony. I o klimacie też nie napiszę. Bo nie wiem jak pisać, kiedy wciąż i wciąż jestem zakochana w książkach Mariusza Wollnego.

Jest tylko jeden minus, taki sam jak w poprzednim tomie. Tak samo wielki i tak samo uwierający. Zakończenie. To jest właśnie minus. Bo jest ono kompletnie otwarte, porzucone w chwili, w której zapomniałam, że mam oddychać. Po prostu. Przewracam kartki, a tam tylko kilka słów od autora. I koniec, nic więcej. Zamykam książkę, dopijam zimną herbatę i długo patrzę w okno. A potem owijam się w pled oczekiwania na kolejny tom.


Opis książki:
Kacper Turopoński wymyka się śmierci w kanałach pod moskiewskim zamkiem dzięki wrodzonemu sprytowi i... znajomości rozwiązań holenderskich budowniczych. Wkrótce potem syn słynnego inwestygatora staje się naocznym świadkiem drugiego „powrotu” cara Dymitra. Ale polityczne zmiany nie wywierają na niego takiego wpływu jak poznanie prawdziwej twarzy carycy Maryny, w której był zakochany.

Niebawem Turopoński odkrywa coś więcej – prawdziwe pragnienia swego serca.
A gdy traci to, czego najbardziej pragnie, walczy bez strachu u boku lisowczyków.

Czy już zawsze będzie jednym ze straceńców? 

Polacy nie gęsi
Pod hasłem - polskie 2014

Klucznik (czasy niewspółczesne)
Czytam fantastykę
Czytam opasłe tomiska - 458

Moja ocena 5/6