środa, 19 listopada 2014

Jane Casey - "Zaginieni"



Dobry thriller to książka, którą czyta się jednym tchem, od której nie można się oderwać, która zabierać ze sobą duszę i myśli czytelnika. O dobry thriller nie jest łatwo, bo wielu takim książkom czegoś brakuje. Czegoś nienazwanego, ulotnego, delikatnego. Czegoś najważniejszego.

"Zaginieni" to historia o intrygującej fabule, stosunkowo wartkiej akcji i pomyśle, który powinien trzymać w napięciu. Powinien, ale nie trzyma. Chociaż nie wiem dlaczego, bo niby wszystko jest. A nie ma jednego - emocji. Takich szarpiących serce, podnoszących włoski na karku i sprawiających, że zapalam światło przez całą noc. Ale jest zaciekawienie i zaintrygowanie na tyle, że chce się sprawdzić co będzie dalej.

 Pojawiają się liczne banały, zgubione wątki, umykające myśli i ślepe uliczki zdarzeń. Również klasyczna love story odejmuje uroku tej historii. Bohaterowie są dość ciekawi, o bogatym wnętrzu, skomplikowanych charakterach i niejasnej przeszłości. Stopniowo odkrywane puzzle pozwalają budować własny obraz zdarzeń, tak inny od tego, który jest na pudełku tej powieści. I to jest wielki plus. Zaskakujący, zupełnie niespodziewany finał, który scala wszystkie niteczki fabuły w jedną makatkę.

Myślę sobie tak, że jak na debiut nie jest to książka zła. Jak na thriller nie jest wystarczająco dobra. Jest trochę ponad przeciętna, ale nie na tyle nijaka, by o niej zapomnieć. Może jest taka właśnie - zgodna ze schematem thrillera, ale pozbawiana tego czegoś delikatnego. Może duszy?


Opis książki:
Zaginęła dwunastoletnia Jenny Shepherd. Jej nauczycielka, Sarah Finch wie lepiej niż ktokolwiek inny, że szanse na znalezienie jej żywej maleją z każdym dniem. Kiedy była mała jej starszy brat wyszedł się bawić i już nie wrócił. Straszna świadomość, że nigdy nie dowiedzą się, co stało się z Charliem już zawsze będzie prześladowała jej rodzinę. Teraz jako ponad dwudziestoletnia kobieta mieszka w rodzinnym domu wraz z matką, która pije zdecydowanie za dużo, a z sypialni zaginionego syna zrobiła kapliczkę. I to właśnie Sarah znajduje ciało Jenny porzucone w lesie niedaleko jej miejsca zamieszkania. Zostaje wciągnięta w policyjne śledztwo i burzę medialną. Jednak nie tylko policja zaczyna przyglądać się jej uważniej…


Grunt to okładka - wielokrotność
Pod hasłem - szczęście&nieszczęście

 Moja ocena 3.5/6


8 komentarzy:

  1. Fabuła nie wydaje się być jakaś oryginalna... Chociaż uwielbiam kryminały, tę powieść sobie odpuszczę ;)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam dość dawno temu. Książka nie była zła, jednak faktycznie nie porywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, niby wszystko jest, a jednak czegoś brak. Nie ma tego drgnienia serca w trakcie czytania :(

      Usuń
  3. Jeśli czegoś jej brakuje, to nie będę próbować. Tym bardziej, że debiuty wychodzą autorom coraz lepiej, więc niedługo odpadnie tłumaczenie, że to debiut...

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście, mnie też jakoś szczególnie nie zaciekawiła

    OdpowiedzUsuń