Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rafał Dębski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rafał Dębski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 października 2015

Rafał Dębski - Światło cieni




Lubię czytać takie opowieści. O miejscach, które nie istnieją. O zdarzeniach, których nie ma. O istotach, które nigdy nie powstaną. Lubię myśleć, że to mogłoby zdarzyć się naprawdę. Że przed nami jeszcze tyle miejsc nieodkrytych. Że nikt nie wie, co tak naprawdę dzieje się we Wszechświecie.

"Światło cieni" to niedługa historia. Ale bardzo, bardzo emocjonalna. Opowieść o człowieku. Jego samotności, bezradności, łatwości manipulacji, wspaniałości. O tym, jak sobie radzi jednostka postawiona przed problemem społecznym, etycznym, moralnym. O tym, jak grupa połączonych wzajemnymi zależnościami osób adaptuje się do nowych sytuacji i jak zaczyna funkcjonować.

Analiza i studium zachowań, instynktów i popędów człowieka. Umieszczona na statku kosmicznych. Kwintesencja szaleństwa, wariacji i wątpliwości. Klimatyczna i kanciasta.




Opis książki:
W przestrzeni kosmicznej każdy jest samotny, nawet jeśli przebywa wśród ludzi. Ale niektórzy są naprawdę samotni, zwłaszcza gdy nie wiedzą, czy ogarnia ich szaleństwo, czy też rzeczywistość ma więcej twarzy, niż im się dotąd wydawało.

Komandor Reuben Vaybar musi stawić czoło nie tylko przeciwnościom losu, ale także własnej załodze. Na dalekiej Cronnie wojskowi ścierają się z kadrą naukową, piloci widzą tajemnicze cienie, a jeden z dowódców wyprawy popełnia samobójstwo. W końcu sam Vaybar zaczyna widzieć i słyszeć dziwne rzeczy...


Moja ocena 4.5/6


czwartek, 26 grudnia 2013

Rafał Dębski - "Łzy Nemezis"



„Tak jakbyś nie znał kobiet... Nie wiesz, że wściekłość niewieścia gorsza bywa niźli szarża Saracenów na rozszalałych wielbłądach?”


Niepozorna książka z intrygującą okładką i egzotycznie brzmiącym tytułem, a dodatkowo znanego mi już autora - musiałam wypożyczyć. Od samego początku miałam ambiwalentny stosunek do tej lektury. Z jednej strony bardzo mi się podobała, z drugiej trochę męczyło mnie jej czytanie.

Adaptacja wydarzeń historycznych połączona z fikcją literacką, to według mnie, świetny pomysł na dobrą fabułę, która wciągnie czytelnika. I tutaj też tak było. Z ciekawością i niecierpliwością czytałam kolejne strony oczekując co będzie dalej, jak się to wszystko potoczy. Akcja jest wartka, rytmiczna, z licznymi zwrotami. Bohaterów jest sporo, ale są to postacie papierowe, płaskie, pozbawione wymiaru, emocji i charakteru. Poza Malikiem i Edwardem, nie ma tutaj nikogo, kto wzbudzałby w czytelniku jakieś emocje. Reszta postaci jest, bo jest, bo tak chciał autor, ale nic ponadto. Rumieńców książce dodaje dość szeroko poruszany temat wierzeń Saracenów w ghule, ifryty i demony pustynne - bardzo dużo uwagi zostało poświęcone wzajemnym zależnością między demonami, wiele tutaj wiedzy na temat ich pochodzenia, niszczenia, istnienia. W moim odczuciu to ogromny plus tej lektury.

Pomijając drobne niedogodności w czytaniu, to najważniejsze dla mnie było przesłanie, które niosą "Łzy Nemezis". W trakcie czytania pojawiały się ważne pytania oraz siały wątpliwości dotyczące wiary, religii, uprzedzeń, niechęci, stosunków międzyludzkich, wzajemnego szacunku. Mamy tutaj zderzenie dwóch skrajnie różnych światów - Saracenów oraz Franków, dwóch różnych królów oraz dwóch różnych religii. Ten kontrast nasuwa wiele różnych refleksji nad sensem istnienia, nad religią i boskim pochodzeniem człowieka. To nadaje książce drugie, bardziej głębokie dno.


Opis książki:
Powiadają, że na bezbrzeżnych piaskach pustyni rycerze trzeciej krucjaty i władcy Arabii toczyli walkę ze złem. Powiadają, że nie przyniosła im ona nieśmiertelnej sławy. Oto historia miłości, przyjaźni, zdrady, zemsty i przeznaczenia. Oto opowieść, która wycisnęła łzy z oczu nieprzejednanej Nemezis...


Z literą w tle - "D"
Polacy nie gęsi
Pod hasłem - Dobranoc
Czytam fantastykę   

Moja ocena 4/6