sobota, 24 czerwca 2017

James Graham Ballard - Zatopiony świat


Zmywam z oczu obrazy codzienności. Zamazane, niedoskonałe, zmęczone. Coraz więcej mam pytań, coraz mniej odpowiedzi. Zamykam mosty przed spaleniem. Puszczam ciepły wiatr przez palce. I przestaję wierzyć, że można zaszufladkować czas.

Inna to historia, o innym świecie. Zbyt skomplikowana, dla zbyt prostych spraw. Czasem prościej jest lepiej. Opowieść o tym, że wszystko zamknięte jest w jednym kręgu czasu. Bo zalany wodą świat, dominujące gady i wielkie paprotniki - już kiedyś były. I powracają na swoje miejsce. A człowiek wciąż pozostaje ten sam. Istota kierowana instynktami, próbująca zatrzymać to, co nieuniknione. Mały - wielki władca świata.

Przeintelektualizowana. Przegadana. Niełatwa.  Innowacyjna. Przewrotowa. Wyprzedzająca. 
 
A przy tym zwyczajnie dobra. Po prostu.



Opis książki:

Książka jest debiutem autora, po raz pierwszy wydana została w 1962 roku i z miejsca zdobyła uznanie krytyki i czytelników. Stanowi pierwsze ogniwo ballardowskiej wizji świata, rozwijanej w późniejszych utworach. Wizja ta nie napawa optymizmem, bohaterowie nie mają złudzeń co do przeszłości. Po latach walki o zachowanie dawnego stylu życia, rezygnują, postanawiają przystosować się do nowych warunków, choćby miało to oznaczać dla nich nieuchronną zagładę. Trudno zgodzić się z tego typu postawą, ale nie można jej negować, bowiem świat opisany w powieści Ballarda może niedługo stać się naszą rzeczywistością.

Moja ocena 4/6

 

sobota, 27 maja 2017

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak, Wojciech Chmielarz - Koma

Inna to opowieść. W naparstku słów, ocean emocji. Zebranych, ściśniętych między jednym wkłuciem igły a drugim. Schowanych pod cienką warstwą farby, z namalowaną pospolitą rzeczywistością. Bo przecież każdy gra na siebie.

Opowieść o kobiecie. Oszukanej i oszukującej, zagubionej i spragnionej ciepła. Która się sparzyła własnymi marzeniami. Może tak miało być.

I ten wszechogarniający pesymizm. Wlewający się w żyły Jej, Jego i Tamtego. Jak gdyby została tylko czerń, bo ktoś zabrał całą biel i nie ma szarości. Momentami zbyt monochromatyczne.

Lubię tak skonstruowane historie. Po prostu.

Tylko nadal nie znalazłam tej Julii i tego Romea. 



Opis książki:
Ulica skąpana w strugach deszczu świeci pustkami. Wzdłuż niej, w precyzyjnym urbanistycznym szyku,
wyrasta szpaler czteropiętrowych bloków.
Starsza kobieta udaje się na komendę policji, żeby zgłosić zaginięcie syna.
Młody chłopak, Karol Górski, prymus w najlepszym liceum w mieście, znika bez śladu.

Pani burmistrz zapada w śpiączkę i walczy o życie na oddziale intensywnej terapii pobliskiego szpitala.
W bagażniku jej samochodu zostają znalezione ślady krwi.

Czy te dwie sprawy łączą się w jakiś sposób? 
Jak daleko można się posunąć w imię miłości?

Kobieta i mężczyzna, współcześni Romeo i Julia, małe, senne miasto i wielkie uczucie, które wymyka się konwenansom.
Piękna opowieść, inspirowana najwspanialszą historią miłosną wszech czasów.

Moja ocena 5/6





niedziela, 14 maja 2017

Sophie Hannah - Buźka

Opowiem pewną historię, w której komuś wydawało się coś. A komuś innemu, wydawało się coś zupełnie innego. I oba te zdumienia dotyczyły tej samej sprawy. Ale racja była tylko jedna. I trudno ją było znaleźć. Bo gdy zdumienia zogniskowały się w jedno spojrzenie, nie wyszło z tego nic dobrego. Może jednak czasem lepiej patrzeć, tylko z jednej strony. Swojej.

Długa, bardzo długa historia. Chociaż ilość stron wcale na to nie wskazywała, ale czytałam ją i czytałam. Wolna i leniwa akcja, przyśpiesza dopiero za połową. Nabierając rumieńców i stabilności taktów. Otwierając wnętrze pełne splecionych wątków.

Lubię właśnie takie historie. W których nie wszystko jest oczywiste, a intryga trzyma w napięciu do samego końca. Lubię, gdy nie potrafię znaleźć rozwiązania. I to uczucie zaskoczenia, gdy moje ciche domysły okazują się być prawdą. Może znów powinnam zagrać w zdrapkę.

Najbardziej lubię, gdy thriller jest thrillerem. Niczym więcej. Tylko dobrze napisaną historią. Taką jak ta.




Opis książki:
Alice Fancourt to świeżo upieczona mama. Po raz pierwszy od porodu postanawia wyjść z domu, pozostawiając córeczkę pod opieką jej ojca. Gdy dwie godziny później kobieta wraca, zastaje męża śpiącego w łóżku na piętrze, a w dziecięcym pokoju… zupełnie inne niemowlę. Alice nie ma wątpliwości — ktoś podmienił dziecko. Jej obaw nie podziela jednak mąż, który oskarża ją o utratę zmysłów. Depresja poporodowa? A może skrzętnie zaplanowana zbrodnia? W sprawę zostaje włączona policja. Za kilka dni mają zostać przeprowadzone testy DNA. Tymczasem Alice wraz z dzieckiem znikają…

Buźka to znakomity, trzymający w napięciu thriller psychologiczny. Sophie Hannah — autorka międzynarodowego hitu Inicjały zbrodni oraz bestsellerowego Błędu w zeznaniach — udowadnia, że nie bez powodu to właśnie ją wnuk Agathy Christie wyznaczył do kontynuowania przygód Herkulesa Poirota.

Moja ocena 4.5/6




poniedziałek, 8 maja 2017

Sylwia Zientek - Kolonia Marusia

W mroku można ukryć wszystko. Jak w lesie, pod kołdrą z miękkiego mchu zakopać to co złe. Pod opuchniętymi powiekami, cienką granicą rzęs oddzielających jawę od snu, rozpłynąć to, co niewygodne. Dopóki to nie nabierze odwagi, by wyjść naprzeciw sobie samemu. By spojrzeć w liche lustrzane odbicie i opowiedzieć prawdę. Szarpiącą.

Opowieść o historii. O tym co wydarzyło się pewnego, krwawego lata. Kiedy powietrze falowało z gorąca, pola przetykane błękitem chabrów splatały mijające godziny, znużone konie machały leniwie ogonami odganiając się od owadów. Kiedy istniała jedność, bo człowiek był człowiekiem. Po prostu.

Napisana emocjonalnie, chaotycznie i nie chronologicznie. Wydzierana po kawałku, wprost z głębi duszy. Splatana ze skrawków makatka wydarzeń, o których nie chciałoby się pamiętać. Nie epatująca przemocą i brutalnością. Nie bulwersująca. Po prostu rzucająca cień. Cień, który nigdy nie chciał zniknąć. Nawet wtedy, gdy w miejscu rzezi wyrosła już trawa.

Bliska, a przy tym trudna lektura. O zwykłej codzienności dopasowanej do zdeformowanych kątów rzeczywistości, w której przyszło jej trwać. Uwierająca.



Opis książki:
Wołyńskie krwawe lato, które odcisnęło tragiczne piętno na trzech pokoleniach kobiet

Halina dorastała w Kolonii Marusi, niewielkiej wiosce na polskim Wołyniu, w ziemi, której piękno i spokój opiewał w swoich wierszach Czechowicz. Potomkini polskiej szlachty, córka bogacza i miejscowej piękności – miała wszystko, o czym można marzyć. Sielankę przerywa wybuch wojny. A gdy Ukraińcy zaczynają mordować Polaków, świat małej Haliny wywraca się do góry nogami. I choć jej samej i jej rodzinie udaje się uciec, przeczucie nadchodzącej katastrofy już zawsze będzie jej towarzyszyć, odciskając na jej życiu piętno, które kobieta jak swoiste dziedzictwo przekaże córce.

Sylwia, pisarka, a wcześniej wzięta prawniczka, po śmierci matki próbuje odtworzyć dramatyczne losy rodziny, o których Halina nigdy nie chciała mówić. Ma nadzieję, że dzięki temu odzyska spokój ducha i kontrolę nad swoim życiem, w którym coraz silniejsze ataki paniki próbuje powstrzymać kolejnymi lampkami wina. Od dziecka bowiem jest przekonana, że lada chwila wydarzy się katastrofa.

Zientek tworzy poruszające, przenikliwe i niezwykle realistyczne studium traumy tak wielkiej i niewyobrażalnej, że oddziałowuje na kolejne pokolenia. To także wspaniały, niekiedy bolesny i wzruszający obraz relacji matki i córki, które są dla siebie jednocześnie największym rozczarowaniem i najważniejszym punktem odniesienia. To również piękna opowieść o szczęściu, które w każdej chwili może zostać nam odebrane.

Moja ocena 4.5/6




sobota, 6 maja 2017

Andreas Winkelmann - Ślepy instynkt


Niektóre historie w sam raz pasują na mokry i chłodny czas. Kiedy nie chce się nic, a wszystko trzeba zrobić. I kiedy chciałoby się tyle zrobić, a nie ma się na nic ochoty. Bo czasem trzeba oderwać myśli od wszystkiego, co otacza. I skupić się na czymś innym.

Historia, o której można pomyśleć "dobra rzemieślnicza robota". Wpisująca się idealnie w schemat. Wzorcowa. Bo wszystko działa jak w zegarku. Emocje dobrze skrojone, wydarzenia uszeregowane, prawidłowa kolejność migawek zdarzeń. Dopracowane.

Można się przyczepić tego i tamtego. Ale wszystko mieści się w prostej linii wypracowanego wykroju. I chociaż brak tu fantazji, jest pewna stabilność i przewidywalność. Czasem to nie wada i tak też jest dobrze. Zwyczajnie dobra.



Opis książki:
Mała ośmioletnia niewidoma dziewczynka bawiąca się w ogrodzie zostaje w upalny dzień uprowadzona. W tym czasie jej rodzice – bezrobotny ojciec i matka sprzątaczka – śpią kompletnie pijani, zaś brat, który miał na nią uważać poszedł grać w piłkę z kolegami. Sprawca nie pozostawił po sobie żadnych śladów. Ciała dziewczynki nigdy nie znaleziono. Policja nigdy nie rozwiązała zagadki. Po dziesięciu latach porwana zostaje z zakładu dla upośledzonych dzieci niewidoma ośmioletnia dziewczynka, zadziwiająco podobna do dziecka uprowadzonego przed laty. Sarę porzuciła matka alkoholiczka, zaś ojciec jest nieznany. Prowadząca śledztwo komisarz Franciszka Gottlob łączy ze sobą oba przypadki, podejrzewając, że może chodzić o pedofila, który ujawnił się po latach. Tym razem jednak sprawca pozostawił ślad. Policja znalazła w miejscu, gdzie czatował na dziecko ślady spermy…

Moja ocena 4/6




niedziela, 30 kwietnia 2017

Agnieszka Korol - Listy z jeziora

Mazurskość. Szukam jej skrawków i zapachu. W codzienności. Bo przecież tak trudno jest tęsknić za 
swoim marzeniem, kiedy ono ciągle ucieka. A ja tęsknię. Coraz bardziej i bardziej. Przesypując piasek przez palce. I wypatruję maleńkich ochłapów tej mazurskości. By się zachłysnąć. Jeszcze raz i jeszcze raz. Do końca. 

Historia duszna i lepka. Te same miejsca i te same dialogi. Te same osoby. Jak gdyby czas się zatrzymał, a bohaterowie nie potrafili ruszyć dalej. W kółko i w kółko. Jednak było w tym coś magnetycznego i niepokojącego. Mimo lekkości i banalności, otulał mnie ciężki klimat oczekiwania.

Usłyszałam, że jak mogłam czytać tę książkę i się nią zachwycać, jak jest tak mocno przeciętna. Mogłam. Czy to moje zakochanie? Bo mnie zachwycała. Bo pod warstewką wyschematyzowanych szufladek znalazłam coś. Przyklejone do ścianek niczym stara kalkomania. 

Dlatego zaczytałam się. 


Opis książki:
Listy z jeziora to pełna ciepła i szczególnego uroku prowincjonalnego miasteczka powieść obyczajowa osadzona w mazurskich realiach. Książka, która wciąga od pierwszej strony. Doskonała na wakacyjne ciepłe wieczory.

Sensacyjna powieść o tajemniczych listach z pogróżkami adresowanymi do właścicielki pensjonatu. Główna bohaterka nagle znajduje się w sytuacji osaczenia. Nie może z nikim podzielić się swoim problemem, czuje, że nikt nie może jej pomóc. Łapie się na tym, ze zaczyna podejrzewać wszystkich dookoła. Jej mąż oficjalnie nie żyje od dwudziestu pięciu lat, a tymczasem to jego podpis widnieje pod każdym z listów. Od kogo więc one są? Od niego, a może od kogoś z pensjonariuszy? A może podrzuca je sąsiad, listonosz? 
Moja ocena 4/6



sobota, 22 kwietnia 2017

Joseph Sheridan Le Fanu - W ciemnym zwierciadle

Groza najlepiej smakuje wiosną. Gdy wokół pachnie mokrą ziemią, powietrze drży od ptasiego śpiewu, zieleń liści próbuje się dopasować do szarości zaspanych gałązek, a słońce coraz leniwiej spada za horyzont zdarzeń. Właśnie wtedy, czytanie o mrocznych sprawach jest najprzyjemniejsze. Dla mnie.

Niezwykły zbiór pięciu długich historii. Każda jest inna, każda niedopowiedziana i sprawiająca, że nie czytałam tych opowieści po zmroku. Bo przecież mogłabym coś zobaczyć za oknem lub w lustrze, lub przy schodach.

Ale tak sobie myślę, że niby wyjątkowy zbiór, a jednak nie do końca zachwyca. Chociaż, naprawdę, trudno odmówić mu swoistego uroku. Zbyt powolna akcja, zbyt kwiecisty język i zbyt wiele opisów. Może to kwestia przedostatniej historii, której długość i zbyt rozwlekła fabuła przytłoczyły mnie zupełnie, zacierając pozytywne wrażenia z wcześniejszych opowiadań?

Jednak warto było. Przymknąć oczy i przebrnąć przez to, co było niedociągnięte. Znaleźć perłę. Bo "Carmilla" zachwyca! I zauroczyła mnie od pierwszego zdania. Perfekcyjna i idealna. Znacznie wyprzedzająca swoją epokę i będąca najlepszym i najbardziej klasycznym wyobrażeniem wampira. Warto było ją odkryć w zwyczajny kwietniowy dzień. 

Prawdziwa perełka literatury.



Opis książki:
"W ciemnym zwierciadle" to wyjątkowa książka w dorobku Josepha Sheridana Le Fanu, jednego z twórców powieści gotyckiej. Motywem przewodnim są najrozmaitsze przykłady zjawisk nadprzyrodzonych, z których każdy stanowi studium przypadku z archiwum doktora Martina Hesseliusa, lekarza i naukowca zajmującego się studiowaniem stanów psychologicznych w kontekście choroby umysłowej. W umysłach pacjentów doktora Hesseliusa naruszona została granica pomiędzy światem realnym i nadprzyrodzonym: są prześladowani przez mściwe zjawy i wampiry, pojeni trucizną i w efekcie zapadają w sen przypominający śmierć, cierpią na przerażające halucynacje. Doktor jest zazwyczaj w stanie wyjaśnić te zjawiska za pomocą metod psychopatologii, ale dzięki literackiemu chwytowi w postaci obiektywnego z pozoru narratora wiele niepokojących wątpliwości pozostaje dla czytelnika nierozwiązanych.

Moja ocena 5/6






środa, 19 kwietnia 2017

Katarzyna Puzyńska - Dom czwarty

Między słowami zapachniało jeziorną wodą, zaszeleściły liście, zaszumiał wiatr i zaśpiewał kos. Przeszłam polną drogą, pośród łąk dusznych od upału i przez kałużę, w której ślady moich stóp – rozpłynęły się. Bo znów zachłysnęłam się sagą, w której przeplata się mazurskość, czytając łapczywie. Zupełnie niepotrzebnie.

Kolejna historia, w której dominuje przede wszystkim mocno rozbudowane tło społeczno-obyczajowe. I te same problemy, które tylko odrobinę uległy zmianie, bo przecież bohaterowie wciąż ewoluują. A jednak mam wrażenie, że niektórzy drepczą i drepczą w kółko, nie zmieniając nic i będąc bardzo zdziwionym, że wszystko jest nadal takie samo. I to mnie irytowało, bo momentami miałam myślałam sobie, że albo odstrzał, albo terapia. Bo ile można czytać o tym samym?
Chciałabym móc się zachwycić. Ale jakoś tak nie bardzo mi to wychodzi. Bo za mało wszystkiego co ważne. Za dużo tego co nieistotne. Zbyt wiele słów i za mało treści. Mogło być perfekcyjnie, jest poprawnie. Bywa.

Opis książki:
Była policjantka Klementyna Kopp po czterdziestu latach wraca w rodzinne strony. Na prośbę matki ma przyjrzeć się sprawie pewnego morderstwa. W drodze na miejsce znika bez śladu. Mieszkańcy Złocin zgodnie twierdzą, że nigdy nie dotarła do miasteczka, ale aspirant Daniel Podgórski wkrótce odkrywa, że musiało być inaczej. Dlaczego wszyscy kłamią? Co tak naprawdę przydarzyło się Klementynie? Kto maluje tajemnicze graffiti z czarną szubienicą i podrzuca martwe ptaki? Jaki ma z tym wszystkim związek okrutna egzekucja dokonana nad jeziorem Bachotek w październiku 1939 roku?

Moja ocena 4/6 



niedziela, 9 kwietnia 2017

M.L. Stedman - Światło między oceanami

Czasem dobrze jest nie mieć oczekiwań. Nie wyobrażać sobie niczego, nie czekać, nie planować. Po prostu wejść w nową chwilę istnienia. Tak zwyczajnie.

Książka tak popularna, tak wyczekana, a w mojej codzienności zupełnie nie znana. Wypożyczona z biblioteki, bo miała ładny tytuł, więc trudno nie ulec pokusie. I może dlatego tak bardzo mi się podobała. Bo nie liczyłam na nic i niczego się nie spodziewałam. Za to zaczytałam się po uszy w historii, która podbiła moje serce.

Lustro odbijające to, co masz głęboko w sobie. Bo chciałabym zamieszkać gdzieś na końcu świata, gdzie nikogo nie ma, zakochać się w życiu i znaleźć swoją szczęśliwość. I nie wiem, czy pod warstewką dobrze znanych uczuć, nie kryją się emocje, których nie znam. Pewnie tak. Nie chciałabym ich budzić.

Lubię takie powieści. Takie, które przeczytane jakiś czas temu wracają i uderzają w duszę, wzbudzając myśli niespokojne. O tym co istotne i zwyczajne. Bo każdy czasem szuka odpowiedzi.



Opis książki:
Rok 1920. Tom Sherbourne, inżynier z Sydney, wciąż nie może się uporać ze wspomnieniami z Wielkiej Wojny. Posada latarnika na oddalonej o 100 mil od wybrzeży Australii niezamieszkanej wysepce Janus Rock i kochająca żona Isabel, która decyduje się dzielić z nim samotność, stopniowo przynoszą mu spokój i pozwalają pokonać upiory przeszłości.

Los wystawia ich jednak na ciężką próbę. Po dwóch poronieniach i wydaniu na świat martwego chłopca, Isabel dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć dzieci, i popada w depresję. I wówczas zdarza się cud: do brzegu wyspy przybija łódź ze zwłokami mężczyzny i płaczącym niemowlęciem. Ulegając namowom żony, kierując się głosem serca, a nie zasadami moralnymi, Tom podejmuje decyzję, której konsekwencje położą się cieniem na życiu wielu ludzi...

Moja ocena 5/6





czwartek, 30 marca 2017

Matthew Gregory Lewis - Mnich

Uwielbiam historie, w których pojawia się ono. Najważniejsza istota powieści. Posępne, mroczne, przygnębiające. Magnetyczne. Oplatające niezdrową więzią moje emocje i rozbudzające ciekawość. Milczące i pewne. Kryjące nie jedną tajemnicę. Opactwo. Mój ulubiony bohater w opowieściach.

Cóż to była za wspaniała książka! Jak ja się nią zachwycałam, zaczytując się w niej kilkanaście dni. Napisana w sposób zapierający dech, chociaż można by się spodziewać, że trąci myszką. Nic bardziej mylnego.

Opowieść o rozpustnym i grzesznym mnichu. O miłości, demonach, starym opactwie, upiorze, klątwie, karze, niecnych czynach i pysze rozpychającej duszę. Opowieść o ludzkich słabościach, wadach, przywarach i pokusach. 

Cokolwiek bym napisała, to i tak za mało. Bo to historia, która naprawdę mocno mną zawładnęła. 

I tak czasem sobie myślę, że właśnie wiosną najlepiej czyta się klasyki.



Opis książki:
Akcja powieści rozgrywa się częściowo w ponurej scenerii: stare zamczyska, groty, labirynty podziemnych korytarzy, grobowce. Na tym tle pojawiają się moce nadprzyrodzone, krwiożercze upiory, szatany w ponętnych wcieleniach, obsesja śmierci. Zjawiska przyrody solidarnie współdziałają z owymi elementami grozy. Są też w "Mnichu" pełne napięcia epizody i sytuacje - krwawa oberża, porwania, pogoń za uciekającymi, którzy salwowali się z rąk podstępnych zbójców, nadto dworni kawalerowie, piękna dziewczyna, zmuszona przez przewrotnych krewnych do wstąpienia do klasztoru; przebiegły pazik zakochanego kawalera, serenady pod oknem ukochanej, cygańskie wróżby, które się sprawdzają...

Moja ocena 6/6

Klasyka horroru 2 


czwartek, 23 marca 2017

Aleksandra Kowalska - Ucieczka


Zostawiłbyś wszystko? Spakował tylko trochę gotówki i pojechał przed siebie? Zostawiłbyś nieszczęśliwe, oswojone życie, a w zamian wziął podróż za ocean i niepewność rozproszonych myśli. I pragnienie, by dotknąć opuszkami błękitnego nieba. Skusiłbyś się na taką zamianę?

Opowieść o dojrzałej kobiecie, która postanawia zmienić swoje iluzoryczne życie. Na twardą prawdę dębowej deski. A potem wszystko toczy się nie tak. Bo los lubi płatać figle i dawać drugą szansę. Tylko trzeba ją zauważyć i nabrać odwagi, by ją zerwać. Jak nabrzmiałą myśl kołyszącą się w dusznym powietrzu.

Historia o poszukiwaniu własnej drogi. Na którą nigdy, przenigdy nie jest za późno. I o tym, że warto wierzyć w siebie. Zawsze.


Opis książki:
Pewnego kwietniowego poranka w mieszkaniu na warszawskiej Ochocie Paulina czeka na wyjście męża do pracy i przygotowuje się do popełnienia samobójstwa. Kilka godzin później w miasteczku Merriton w Kanadzie jej syn Piotr odbiera dziwny telefon, po którym rozpoczyna wyścig z czasem. Wyrusza do Polski, ale na miejscu okazuje się, że Paulina zniknęła bez śladu.
To uruchamia lawinę pytań i rozliczeń w rodzinie. Mąż Pauliny musi przyjrzeć się swojemu małżeństwu i relacjom z bliskimi, a Penny w zamęcie codzienności dostrzec Piotra. Ta niezwykła podróż matki i syna to nie tylko pokonywanie ogromnych odległości, ale przeglądanie się w oczach innych, a przede wszystkim przełamywanie lęków i ograniczeń, po to, by zrozumieć siebie i najbliższych.
„Ucieczka” to powieść o tym, że w życiu każdego z nas przychodzi moment, w którym trzeba się zastanowić, czy zrobiliśmy wszystko, abyśmy byli szczęśliwi i co jeszcze możemy zrobić dla siebie samych. 

Moja ocena 4/6


wtorek, 21 marca 2017

Agnieszka Lis - Karuzela

Twarze tych, co wrócić już nie mogą, widuję w snach. Zamykają moje oczy, gdy rozwieszam supełki wspomnień w pustych bibułkach po fotografiach, by nie widzieć zaskoczenia. By wymodlić pamięć w koralikach przetaczających się przez palce, jak paciorki różańca. By wąskimi ramionami zatrzasnąć okno przesuwającego się czasu i wypełnić pustkę przypadkowością drgnień. I znaleźć karteczkę na wsuniętą za futrynę ciężkich drzwi.

Opowieść o umieraniu, radzeniu sobie z wyrokiem, planowaniu tego co będzie "potem". O życiu, gdy kolejne slajdy zostają dokładnie policzone. I gdy chciałoby się zostać, a trzeba iść w nienazwane. 

Widziałabym to inaczej. Innymi emocjami malowała. Może pozwoliłabym na większą złość i bunt. Ale może i tak samo. Wzruszyła mnie ta opowieść. Skłoniła do refleksji. Kazała mocniej docenić życie. Więc warto.



Opis książki:
Że cię nie opuszczę aż do śmierci…

Renata żyje w nieustannym biegu. Trudno jej znaleźć choćby krótką chwilę tylko dla siebie. Cały dom jest na jej głowie, co przy trójce małych dzieci i ciągle nieobecnym mężu nie jest łatwe. Poza tym, od pewnego czasu kobieta boryka się z różnymi dolegliwościami. Najlżejszy dotyk sprawia, że na jej ciele pojawiają się sińce. Diagnoza lekarska jest jednoznaczna – Renata choruje na białaczkę. Ta wiadomość zupełnie przewraca do góry nogami życie jej i oraz całej rodziny.

Karuzela, to niezwykła opowieść o walce z okrutną chorobą. Pełna ciepła i subtelnego humoru. To nie tylko historia Renaty, ale także całej jej rodziny, która w obliczu tragedii jednoczy się na nowo. Są bowiem sytuacje, w których człowiek nie może być sam. Zwłaszcza, gdy każda chwila jest walką o powrót do normalności, o jeszcze jeden mały krok.

Moja ocena 4.5/6





niedziela, 19 marca 2017

Andrzej Stasiuk - Osiołkiem

Zapach. Rozgrzanego paliwa i opon. Dotyk. Gorącego piachu i lepkiego asfaltu. I historie. Usłyszane opowieści o tych, którzy odeszli i nieliczne wypowiedziane słowa. Zresztą, po co mówić, jak można po prostu słuchać. I jechać. Przed siebie. Bez poszukiwania tabliczki z napisem "koniec". Bo po co komu cel podróży, jeśli można po prostu jechać? Między jawą a snem. Bo wtedy tak jakoś. Najlepiej.

Nie, nie znam twórczości Stasiuka. Nawet nie do końca chciałam ją poznać. Taka mityczna postać, o której dużo słyszę, lecz niewiele wiem. Wystarczało mi. Teraz mi już nie wystarcza.

Opowieść o samochodach i Azji. Naprawdę. Trudno przejść obojętnie. Zaczytywałam się. I znów coraz bardziej chcę pojechać tam gdzie pachnie piach. Idealna.



Opis książki:
Ukraina, Rosja, Azja. Narrator napotyka ludzi, duchy i policjantów. Ale przede wszystkim opowiada o swojej miłości do samochodów. Snuje sowizdrzalską elegię na odejście silnika spalinowego. Niezwykle aktualne, ponieważ nasza ojczyzna ma się wybitnie przyczynić do owego odejścia.


Moja ocena 6/6


piątek, 17 marca 2017

Katarzyna Berenika Miszczuk - Noc Kupały

Czekałam. Na baśń, na zapach ziemi po burzy, na szukanie kwiatu paproci, na spotkanie ze strzygą i południcą, na słowiańską opowieść. Mniej cierpliwie czytałam. 

I chociaż historia nie dorównuje swojej poprzedniczce, humoru tu jak na lekarstwo, a całość jest nieźle przegadana, to i tak byłam zachwycona. Spleceniem przeszłości i teraźniejszości w makatkę codziennego świata, starych wierzeń i wciąż żywych bogów żyjących pośród ludzi, magii i wiary, że wszystko jest nadal możliwe.

Nie jest idealnie. Powiedziałabym, że jest przeciętnie, że wyczuwam brak pomysłu i niekoniecznie spójność fabuły, a kreacja niektórych postaci przypomina poślednie podróbki amerykańskich super-bohaterów. 

Nie przeszkadzało mi to wcale. Bo są niektóre historie, które zawsze mnie oczarują. Więc wybaczam im wszystkie niedociągnięcia. I ta mnie oczarowała.  


Opis książki:
Zazdrość, zdrada i kwiat paproci. Czy młoda szeptucha ocali miłość do Mieszka?

Wiecie, jak to jest. To tylko dawna znajoma, on już nic do niej nie czuje, teraz liczysz się tylko ty, a oni spotkali się zupełnym przypadkiem. Gosia chciałaby w to wierzyć, ale trochę to trudne, gdy ukochany Mieszko ciągle myśli o swojej dawnej żonie Ote. Zwłaszcza gdy ta okazuje się wcale nie tak martwa, jak przypuszczała Gosława. W dodatku Ote bardzo się nie podoba, że młoda szeptucha i Mieszko tak się do siebie zbliżyli. Nim ich uczucie zdąży się porządnie rozwinąć, między kochanków wkradnie się zazdrość.

Niestety, tysiącletnia rywalka to niejedyne zmartwienie Gosi. Zbliża się Noc Kupały, podczas której ma się wypełnić przeznaczenie szeptuchy. I choć Baba Jaga zaopatrzyła swoją podopieczną we wszystkie możliwe amulety i zaklęcia, Gosława ma złe przeczucia. Wprawdzie bogowie może i są gburowaci, ale przecież nie głupi. A przynajmniej tak się im wydaje.

Potężna dawka humoru, moc słowiańskich wierzeń i romans, jakiego jeszcze nie było!


Pozwól się oczarować miłosnej magii "Nocy Kupały"!

Moja ocena 4/6


środa, 22 lutego 2017

Marta Mizuro - Cicha przystań

Woda i las na okładce nie musiały długo kusić, bym uległa i zaczęła czytać. Bo wiecie, ja uwielbiam wszystko co związane jest z wodą. I nie potrafię przestać być taka zakochana, chociaż bywam w tym nudna.

Niezwykle irytująca bohaterka, maleńkie turystyczne miasteczko oplecione siecią wzajemnych zależności i powiązań. I morderstwo albo dwa. Może i trzy, jeśli dobrze pójdzie.

Opowieść duszna, lepiąca i ciężka. Jak sierpniowe powietrze otulająca, przyklejająca się do ciała, oplatająca. Mroczna i klimatyczna, ciężka, wrażenie wszechogarniającego zastoju, którego nie można pokonać. Samo oddech staje się wysiłkiem. A jednocześnie jest w tym coś uparcie magnetycznego. Hipnotyzującego.

Lubię takie historie. Wyróżniające się klimatem. Niebanalne.


Opis książki:
Zuza, pracowniczka prokuratury zostaje wysłana na przymusowy urlop, który postanawia spędzić w Mokrowie, malowniczo położonej pojezierskiej miejscowość letniskowej.

Życie Zuzy nie układa się najlepiej, jest przepracowana, ma kłopoty z mężczyznami, nie może uwolnić się od toksycznej matki, a w dodatku pewna rzecz nie daje jej spokoju… Rok temu w tajemniczych okolicznościach nad mokrowskimi jeziorami zginęła jej przyjaciółka Baśka. Choć powiedziano jej, że Baśka utonęła, Zuza nie może w to uwierzyć, bo Baśka, była świetną pływaczką. Od momentu przyjazdu Zuzy do Mokrowa, zaczynają się dziać dziwne rzeczy, Zuza nabiera coraz większych podejrzeń, że za śmiercią przyjaciółki stoi jakiś mroczny sekret…

Moja ocena: 4.5/6