piątek, 28 lipca 2017

Jacek Łukawski - Krew i stal; Grom i szkwał


 Życie czasami wydaje mi się wodą. Płynącą niezbyt zamaszystym strumieniem, zbierającą tak wiele po drodze, by stworzyć nowe ścieżki. Bez możliwości regulacji. Można tylko walczyć lub zaakceptować nieuchronność zmian i zabawnie irytujących zbiegów okoliczności.

Historia osadza w interesująco wykreowanym uniwersum. Mieszanka stworów i duchów. Mnóstwo splecionych wątków. Szybkie tempo, ciągłe walki i wartka akcja. I ciągła nieśmiertelność tego, którego wciąż zabijali - była męczącą. Prosta fabuła stąd dotąd i powrót.

Momentami dużo za dużo, a tak naprawdę niczego dokładnie. Bo ja się gubiłam kto jest kim i po czyjej stronie stoi, i gdzie teraz przebywa. Zbyt szybko migające szkiełka kalejdoskopu.

Debiut. Za dużo pomysłów za mało umiejętności. Niewykorzystany potencjał. Nie przekonała mnie. Nie dziś.

Dość dobra. Dla tych, co nie mają zbyt wielu oczekiwań.

Opis książki:

Krew i stal - Gdy krew bohaterów zrosi Martwą Ziemię, stal będzie musiała dosięgnąć zdrajców.

Sto pięćdziesiąt lat po powstaniu Martwej Ziemi z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, by wąskim przesmykiem przekroczyć zapomnianą krainę. W starym klasztorze u podnóża Smoczych Gór ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa, zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zaniknie.

Silny oddział pod dowództwem Dartora, starego, zaprawionego w bojach oficera, wkracza w suche stepy, by zmierzyć się z demonami przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Prawdziwy cel misji zna tylko przysłany w ostatniej chwili przewodnik. Lecz nawet on – tajemniczy Arthorn – nie przypuszcza, jaki los przygotowali dla nich bogowie i jak krucha jest równowaga znanego im świata

Grom i szkwał - W huku gromów i przy wtórze szkwału ważą się losy królestw po obu stronach Martwej Ziemi.

Arthornowi udaje się uciec z zamku opanowanego przez zdrajców, lecz najgorsze dopiero przed nim. Wkrótce znów wyruszy ku Martwicy, tym razem bez przygotowania, drużyny i wbrew własnej woli. Jednocześnie stary Garhard stara się opanować sytuację w Wondettel. To zadanie tym trudniejsze, że lord Auriss nie powiedział jeszcze ostatniego słowa – podobnie jak wysłannicy sił potężniejszych, niż przeczuwają najwięksi mędrcy. Impas, jak się wydaje, może przełamać tylko obecność księżniczki Azure, która jednak przepadła bez wieści. Co zrobi Arthorn, gdy ją odnajdzie? Czy zdoła nakłonić ją do powrotu? Ile zdecyduje się poświęcić dla królestwa?

Mroczny cień Nife pochłania bezkresne stepy, czyha na sielskie Asnal Talath, sięga podziemnych Serc Dwargów i snuje się po pokładzie latającego okrętu. Wolno podąża ku granicy, za którą śpi niespokojne Wondettel.

Moja ocena 4/6

 





czwartek, 27 lipca 2017

Brandon Mull - Baśniobór. Baśniobór Gwiazda Wieczorna wschodzi


Szamoczę się. Nie tylko z miękką poduszką przed zaśnięciem, uparcie niepasującymi kluczami, niezmordowanymi chwastami porastającymi grządki. Lecz najbardziej sama ze sobą. Z nadmiarem myśli i refleksji, których nie zdążę złapać i zapisać zanim rozpierzchną się po kartkach niczym kleksy błękitnego nieba. Szukam baśni.

Czasem nie wiadomo skąd przychodzi pewna myśl. Że to może być dobry pomysł, żeby zejść piętro niżej do biblioteki dziecinnej, bo tam są okruszki zagubionego dzieciństwa, które dawno już odeszło w szarą dal, pozostawiając słodko-bolesny smak wspomnień. Nie byłam tam sama. Nie tylko ja szukałam tych emocji i je znajdowałam. Zaskakujące za czym tęsknimy.

Historie przecudowne, przewspaniałe, przegodne. Naprawdę! Napisane z rozmachem, wypełnione magicznymi stworami, tajemnymi rytuałami, niesamowitymi klimatem. Jak ja się zaczytywałam! Ile razy się śmiałam, ile razy wzruszałam. A noc Kupały nie otworzyłam okna, nawet przez nie wyjrzałam, bo tak.

Opowieści idealne dla każdego. Dla małych i dużych. Skrojone na każdą miarę i pasujące do każdego nastroju. Rzadko trafiają się tak dobre książki! Więc po cóż o nich pisać, jak lepiej je poczytać.

Baśniowe i idealne!

Opis książki:

Baśniobór: Kendra i Seth zostają wysłani na dwa tygodnie do dziadka. I wcale nie są zadowoleni. Na przywitanie dostają mnóstwo przestróg. Dzieci nie mają pojęcia, że ten dziwny staruszek jest strażnikiem tajemniczego Baśnioboru. W pilnowanym przez niego lesie żyją ze sobą w zgodzie zachłanne trolle, figlarne satyry, zgryźliwe czarownice, psotne chochliki i zazdrosne wróżki. Rodzeństwo, zlekceważywszy zakazy dziadka, uwalnia groźne siły zła, którym teraz trzeba stawić czoło. By uratować rodzinę, Baśniobór, a może nawet cały świat, Kendra będzie musiała zdobyć się na to, czego obawia się najbardziej...

Baśniobór. Gwiazda Wieczorna Wschodzi - W poprzednim tomie przygód Kendrze i Sethowi udało się uratować Baśniobór przed Stowarzyszeniem Gwiazdy Wieczornej, które zamierzało zniszczyć zaczarowany rezerwat i przejąć władzę nad światem. Jednak Stowarzyszenie nie daje za wygraną. W Baśnioborze ukryto jeden z potężnych artefaktów pozwalających uwolnić najpotężniejsze demony z zaklętego więzienia. Dzieci, ich dziadkowie oraz trójka specjalistów od magii muszą temu zapobiec za wszelką cenę. Przed rokiem wróżki podzieliły się z Kendrą magiczną mocą - dlatego ona także staje się celem sił zła. Czy w porę nauczy się wykorzystywać niezwykły dar? I czy jej brat uwolni się od klątwy demona, który chce go pożreć? Stawką są losy całego świata

Moja ocena 6/6

 

środa, 26 lipca 2017

Meir Shalev - Dwie niedźwiedzice


Czasem chciałbyś się schować. Obojętnie gdzie, byleby oderwać się do łusek rzeczywistości. Zasłaniasz okno, bo światło rozdziera intymność. I czekasz. Na nagość słów przeciskających się dziurkę od klucza wspomnień. Bo one zawsze wracają. Przemoczone przeciągają się na skórze dłoni. Wypełniasz pustkę nową listą pytań. Nie wiedząc czy to były dobre decyzje. Czy może jednak znów popełniłeś błąd.

Historia kompletnie nieschematyczna. Nie pasująca do szufladek, w których powinna się mieścić. Niecodzienna. Bo zachwycająca. Opowieść o innym kraju i innych ludziach. Tak różnych i tak samych, jak my. Klikające puzzle tworzące splecioną mozaikę zdarzeń.

Warto wytrwać do samego końca. Bo chociaż na początku nic do siebie nie pasuje, na ostatniej stronie wszystko znajduje swoje własne miejsce. I wtedy jest tak zwyczajnie dobrze. Bo okazuje się, że tak naprawdę jesteśmy tylko ludźmi. Pełni gniewu, zapalczywości, miłości i tęsknoty.

Hipnotyzująca.

Opis książki:

Dwa morderstwa. Jedno z zemsty, drugie, żeby ukarać żyjących. Trzy pokolenia. Jedna rodzina. Miłość, zdrada i odwet.

„W 1930 roku trzech rolników popełniło tu samobójstwo, ale w przeciwieństwie do informacji zapisanych w kronikach naszej rady i wniosków wysnutych przez brytyjskiego policjanta, ludzie w moszawie wiedzieli, że tylko dwóch samobójców targnęło się na swoje życie – trzeci został zamordowany”.

Tak twierdzi Ruta Tawori, nauczycielka Biblii Hebrajskiej w liceum i niezależna myślicielka z niewielkiego rolniczego moszawu, która siedemdziesiąt lat po tych wydarzeniach snuje opowieść o morderstwie, dwóch charyzmatycznych mężczyznach, których kocha i którym próbuje wybaczyć, oraz o swoim synu, którego opłakuje i za którym tęskni. Opowiada o przyjaźni, miłości i zdradzie, o pokucie i zrozumieniu.

Nigdy na nikim się nie zemściłem. Nigdy nie czułem takiego impulsu, ale emocje związane z zemstą fascynowały mnie i ciekawiły od lat. Część książki opiera się na prawdziwej historii, która długo była trzymana w tajemnicy. Ta historia przerosła, ku mojemu żalowi i radości, to, co mógłbym stworzyć sam.

Moja ocena 5/6


wtorek, 25 lipca 2017

Montague Rhodes James - Opowieści starego antykwariusza


Przesypywany między opuszkami palców czas ma znamiona nieuchronności. Naznaczone ziarenka kwarcu niosące obraz tarczy. Nikt nie zauważa, kiedy duża wskazówka drgnęła po raz kolejny. By pętlą wzruszeń zniknąć w spirali nieskończoności. Każdemu z nas wydaje się, że czasu jak ta dużo, tak mnóstwo, że można go zabić. Tylko nikt nie wie, jak go wskrzesić.

Klasyczne historie. Mieszanka grozy, horroru i doskonałego klimatu. Krypty, zakopane skarby, mary i duchy. I jesion. Jak trudno było nie zakochać się w jesionie!

Czasem trochę nawinie, czasem zbyt prosto. Ale z tym czymś, czego dzisiaj wielu brakuje. Niewymuszona swoboda tkania opowieści podszytych niepokojem i dreszczem, że może to jednak prawda. Wędrówka przez stary świat, w którym wszystko mogło się zdarzyć. I zazwyczaj się zdarzało. Czyż nie jest to fascynujące!

Zapomniane opowieści. Zagubione wśród setek nowszych, lepszych historii, potrafiących błyszczeć, gdy przeplata się je między kwarcami. Niedocenione. Bo kto dziś zachwyca się zapachem przykurzonych myszek, pozbawionych lśniących futerek, z wyleniałym ogonkiem. Niewielu.

Warto.
 

Opis książki:

"Oczarowują do dziś..."

Marek S. Nowowiejski

Po raz pierwszy w pełnym wydaniu zbiór najlepszych opowieści grozy M. R. Jamesa - najsłynniejszego po H. P. Lovecrafcie klasyka gatunku.

Ze specjalnie do tej edycji napisanym wstępem i bibliografią znawcy ghost stories i fantasy Marka S. Nowowiejskiego.

Piętnaście legendarnych "opowieści starego antykwariusza" zilustrowanych przez Antoniego Sobeckiego.

Moja ocena 5/6                      

 

niedziela, 23 lipca 2017

Natalia Nowak-Lewandowska - Pozorność

Czasem zastanawiam się co dzieje się w tym ślicznym drewnianym domku z zielonymi okiennicami, który mijam jadąc na działkę. Albo w tym mieszkaniu w bloku, na drugim piętrze, gdzie widać rąbek idealnego regału. Albo u niej i u niego, u tych, którzy siedzą na zwalonym pniu drzewa i trzymają się za ręce, chociaż dawno przestali być nastolatkami. Czasem wyobrażam sobie te skrojone na miarę, wyśnione życia. Piszę dobre scenariusze, których sama nie poznam. Jednak to tylko pozorność. Bo prawdziwe życie chowa się za zamkniętymi drzwiami. I nie często pokazuje się w pełnej krasie.

Historia upleciona ze skrawków zdarzeń. Maleńki, wyrwany fragment cudzej rzeczywistości. Stąd dotąd. A miedzy nimi rozsypane piegi codzienności. I musi to wystarczyć.  

Na zewnątrz idealne skorupy wypieszczonego życia, w środku pogruchotane kosteczki ludzkiej zwyczajności. Zapisane tak wzruszająco. I co z tego, że czasem trąci banalnością i zbyt różową koincydencją. Ale czasem bywa i tak. Że na drodze stają dobre duchy. Na mojej często stoją.

Warto. Naprawdę. Bo to ważna historia.

 

Opis książki:

Już nic nie miało znaczenia, bo właśnie w tej chwili jej życie się skończyło. Życie i małżeństwo, które okazało się tak bardzo koszmarne, tak zakłamane, że już sama nie wiedziała, czy chociaż przez chwilę rzeczywiście było prawdziwe.


Historia dwojga młodych ludzi, którzy po krótkiej znajomości postanawiają się pobrać, rozstając się jednocześnie z wcześniejszymi partnerami. Wkrótce po ślubie Piotr zaczyna być agresywny. Kiedy dochodzi do pierwszego poronienia otwarcie obwinia Ankę o tę sytuację. Kobieta pod wpływem szoku przechodzi krótkie załamanie nerwowe, podczas którego traci kontakt z rzeczywistością.

Moja ocena 5/6


 

 



poniedziałek, 17 lipca 2017

Iwona Żytkowiak - Matka swojej córki

Mogłoby się wydawać, że kiedy przekroczysz kolejne pełne urodziny, to wiesz dużo więcej niż przedtem. Że nie podlegasz błahostkom i zagubieniom. Mogłoby się wydawać, że kiedy grasz swoją rolę robisz to najlepiej jak umiesz. Ale to tylko wyobrażenia, bo w rzeczywistości, wciąż jesteś takim samym człowiekiem.

Historia o starszej kobiecie, która minęła kolejne okrągłe urodziny i, która próbowała być najlepszą matką, jaką umiała. Jednak będąc infantylną egoistką - nie potrafiła.

Smutna i trudna opowieść. O uzależnieniu i pogubieniu siebie. O walce by zmierzyć się z szarością w sobie. W nieszczelnościach okiennic okruch zwyczajności zamknięty w drobnej dłoni. Twojej i jej. Czasem to za mało, by dojrzeć kolory.

Refleksyjna. Bardzo.

Opis książki:

Poruszający portret matki widzianej oczami córki, która też jest matką…

Nina po śmierci męża zostaje sama. Dzieci usamodzielniły się, a świat zdaje się o niej zapomniał. W obronie przed samotnością wychodzi ponownie za mąż za Lucjana, mężczyznę z bagażem doświadczeń i przyzwyczajeń. Chce być tak kochana jak bohaterki filmów, nie odmawia sobie prawa do bycia kobietą. Maluje na czerwono usta, jest świadoma swego ciała, ma tęsknoty, z których nie umie, a może nie chce się wyzwolić. Czy małżeństwo jest w stanie uszczęśliwić Ninę, która marzy o wielkiej miłości?

To również opowieść o Joannie – córce, która z niechęcią patrzy na poczynania matki. Nie widzi, że bagaż życia i doświadczeń Niny jest przepełniony. Nic więc dziwnego, że stało się to, co się stało…

„Wszystko o mojej matce” – opowieść o nadziei, zrozumieniu i wybaczeniu. Dwie historie: matki i córki, Joanna i Niny. Kobiet, które nie potrafią żyć obok siebie, kobiet, które nie potrafią żyć bez siebie…

Moja ocena 4.5/6

 

piątek, 7 lipca 2017

Andrew Michael Hurley - Pustki


Coraz częściej przepuszczam przez palce supełki zadawnionych lektur. Gubię myśli przeczytanych książek, nie notuję tytułów, nie zapisuję obrazów. Zapominam co przeczytałam, a co oddałam i co już czytałam, a co tak bardzo chciałam przeczytać. Coraz mniej mnie tu, coraz trudniej poskładać kilka słów w mozaikę chaotycznych myśli, coraz bardziej obco. Chciałabym inaczej. Nie bardzo wychodzi. Zazwyczaj.

Historia pachnącą smaganymi wiatrem skałami, mokrą trawą, słoną wodą, strachem, zawiedzionymi marzeniami i dziką miłością. Napisana z rozmachem i manierą gotyckości, którą lubię, a która idealnie tu pasowała. Wspaniały klimat!

Zaczytywałam się. Z każdą chwilą coraz bardziej. Bo przecież całość skonstruowana jest dobrze, nawet bardzo dobrze i trudno przestać myśleć o tym, co wydarzy się za kilka stron. Poczucie niedokończenia, pole dla własnych domysłów i uczucie pustki, że czegoś tu brak. Nic nie jest proste. I któż wie, co tak naprawdę się wydarzyło?

Bardzo dobra. Po prostu.


Opis książki:
Fanatyzm religijny czy głęboka wiara? Magia czy boskie znaki? Pustki to najprawdziwszy majstersztyk.

Debiutancka powieść grozy, która podbiła krytyków i czytelników, zdobywając tytuł Książki Roku brytyjskiego rynku wydawniczego!

„Końcówka jesieni była dzika i gwałtowna. Chociaż tu, w Londynie, pogoda obeszła się z ludźmi łaskawie. Na północy zalało trakcje kolejowe, całe wioski topiły się w brunatnej, mętnej wodzie z okolicznych rzek. Ostatnio w mediach pojawiła się informacja o nagłym obsunięciu się ziemi w Coldbarrow. I o szczątkach dziecka, które przy tej okazji znaleziono w starym domu u stóp klifu. Coldbarrow. Nie słyszał tej nazwy długo, chyba od trzydziestu lat. Podświadomie zawsze jednak wiedział, że to, co się tam stało, prędzej czy później musi wyjść na jaw…”

Informacja o wstrząsającym znalezisku w starym domu u stóp klifu ożywia wspomnienia dawnej pielgrzymki w odludne rejony angielskiego wybrzeża, zwane Pustkami. Niespodziewane wypadki i napotkani ludzie sprawili, że rodzinna wyprawa w celu uzdrowienia synka niemowy zmieniła się w koszmar, z którego jeszcze wiele lat później jej uczestnicy nie są w stanie się otrząsnąć.

Skłócona rodzina, metafizyczna aura, fascynujący krajobraz i intrygująca fabuła – Pustki to przewrotna powieść grozy, nawiązująca do najlepszych tradycji gatunku, trzymająca w napięciu od pierwszej do ostatniej strony i pełna niedopowiedzeń, tajemniczości oraz symboliki religijnej, która jeszcze bardziej potęguje grozę.
 
Moja ocena 4.5/6

niedziela, 2 lipca 2017

Maja Wolny - Czarne liście


Gonię umykające z tamtego dnia obłoki. Mam coraz więcej pytań, coraz mniej odpowiedzi. Moje zdecydowania skrzą się słabą pajęczyną prześwitów wątpliwości. Uczę się. Porządkuję chaos. Szukam.  Może którego dnia znajdę swoje miejsce.

Historia niebanalna. I zupełnie inna niż chciałoby się spodziewać. Bo przecież nie trzeba pisać o wyprowadzce na wieś, szukaniu księcia na czarnym koniu i uprawianiu grządek, by pisać wrażliwie i pięknie. Tak, lubię poczytać o grządkach, ale historii o księciu jest zbyt dużo, by czytanie ich sprawiało przyjemność.

Opowieść, którą warto znać. Dotykająca bolesnych supełków dawnych wyborów i kamieni konsekwencji. Mówiąca o tym, co pogrąża się w ciemności zwykłej niepamięci figlarnych neuronów. O przebaczeniu.

Emocjonalna i ważna. Nie, nie jest to kryminał. Bo napięcie żadne, a zagadka przeciętna. Delikatnie snuta koronka osiadająca na drabince rzęs.
 

Warto.



Opis książki:

Dwie obce sobie kobiety żyjące w innych czasach: Julia Pirotte, sławna polska fotoreporterka pochodzenia żydowskiego oraz Weronika Czerny, historyczka badająca postawę Polaków wobec Żydów.

Czy coś je łączy?

Czy wydarzenia, które wstrząsnęły Kielcami 4 lipca 1946 roku mają związek z zaginięciem małej Laury? Jaką tajemnicę skrywa rodzina Weroniki? Czy za zaginięciem dziewczynki stoi jej chory psychicznie ojciec?

Jeśli myślisz, że możesz zapomnieć o trudnej przeszłości, jesteś w błędzie – ona prędzej czy później powróci. Czarne liście to powieść łącząca burzliwą historię Polski ze współczesnym wątkiem kryminalnym.

Moja ocena 5/6

 


sobota, 24 czerwca 2017

James Graham Ballard - Zatopiony świat


Zmywam z oczu obrazy codzienności. Zamazane, niedoskonałe, zmęczone. Coraz więcej mam pytań, coraz mniej odpowiedzi. Zamykam mosty przed spaleniem. Puszczam ciepły wiatr przez palce. I przestaję wierzyć, że można zaszufladkować czas.

Inna to historia, o innym świecie. Zbyt skomplikowana, dla zbyt prostych spraw. Czasem prościej jest lepiej. Opowieść o tym, że wszystko zamknięte jest w jednym kręgu czasu. Bo zalany wodą świat, dominujące gady i wielkie paprotniki - już kiedyś były. I powracają na swoje miejsce. A człowiek wciąż pozostaje ten sam. Istota kierowana instynktami, próbująca zatrzymać to, co nieuniknione. Mały - wielki władca świata.

Przeintelektualizowana. Przegadana. Niełatwa.  Innowacyjna. Przewrotowa. Wyprzedzająca. 
 
A przy tym zwyczajnie dobra. Po prostu.



Opis książki:

Książka jest debiutem autora, po raz pierwszy wydana została w 1962 roku i z miejsca zdobyła uznanie krytyki i czytelników. Stanowi pierwsze ogniwo ballardowskiej wizji świata, rozwijanej w późniejszych utworach. Wizja ta nie napawa optymizmem, bohaterowie nie mają złudzeń co do przeszłości. Po latach walki o zachowanie dawnego stylu życia, rezygnują, postanawiają przystosować się do nowych warunków, choćby miało to oznaczać dla nich nieuchronną zagładę. Trudno zgodzić się z tego typu postawą, ale nie można jej negować, bowiem świat opisany w powieści Ballarda może niedługo stać się naszą rzeczywistością.

Moja ocena 4/6

 

sobota, 27 maja 2017

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak, Wojciech Chmielarz - Koma

Inna to opowieść. W naparstku słów, ocean emocji. Zebranych, ściśniętych między jednym wkłuciem igły a drugim. Schowanych pod cienką warstwą farby, z namalowaną pospolitą rzeczywistością. Bo przecież każdy gra na siebie.

Opowieść o kobiecie. Oszukanej i oszukującej, zagubionej i spragnionej ciepła. Która się sparzyła własnymi marzeniami. Może tak miało być.

I ten wszechogarniający pesymizm. Wlewający się w żyły Jej, Jego i Tamtego. Jak gdyby została tylko czerń, bo ktoś zabrał całą biel i nie ma szarości. Momentami zbyt monochromatyczne.

Lubię tak skonstruowane historie. Po prostu.

Tylko nadal nie znalazłam tej Julii i tego Romea. 



Opis książki:
Ulica skąpana w strugach deszczu świeci pustkami. Wzdłuż niej, w precyzyjnym urbanistycznym szyku,
wyrasta szpaler czteropiętrowych bloków.
Starsza kobieta udaje się na komendę policji, żeby zgłosić zaginięcie syna.
Młody chłopak, Karol Górski, prymus w najlepszym liceum w mieście, znika bez śladu.

Pani burmistrz zapada w śpiączkę i walczy o życie na oddziale intensywnej terapii pobliskiego szpitala.
W bagażniku jej samochodu zostają znalezione ślady krwi.

Czy te dwie sprawy łączą się w jakiś sposób? 
Jak daleko można się posunąć w imię miłości?

Kobieta i mężczyzna, współcześni Romeo i Julia, małe, senne miasto i wielkie uczucie, które wymyka się konwenansom.
Piękna opowieść, inspirowana najwspanialszą historią miłosną wszech czasów.

Moja ocena 5/6





niedziela, 14 maja 2017

Sophie Hannah - Buźka

Opowiem pewną historię, w której komuś wydawało się coś. A komuś innemu, wydawało się coś zupełnie innego. I oba te zdumienia dotyczyły tej samej sprawy. Ale racja była tylko jedna. I trudno ją było znaleźć. Bo gdy zdumienia zogniskowały się w jedno spojrzenie, nie wyszło z tego nic dobrego. Może jednak czasem lepiej patrzeć, tylko z jednej strony. Swojej.

Długa, bardzo długa historia. Chociaż ilość stron wcale na to nie wskazywała, ale czytałam ją i czytałam. Wolna i leniwa akcja, przyśpiesza dopiero za połową. Nabierając rumieńców i stabilności taktów. Otwierając wnętrze pełne splecionych wątków.

Lubię właśnie takie historie. W których nie wszystko jest oczywiste, a intryga trzyma w napięciu do samego końca. Lubię, gdy nie potrafię znaleźć rozwiązania. I to uczucie zaskoczenia, gdy moje ciche domysły okazują się być prawdą. Może znów powinnam zagrać w zdrapkę.

Najbardziej lubię, gdy thriller jest thrillerem. Niczym więcej. Tylko dobrze napisaną historią. Taką jak ta.




Opis książki:
Alice Fancourt to świeżo upieczona mama. Po raz pierwszy od porodu postanawia wyjść z domu, pozostawiając córeczkę pod opieką jej ojca. Gdy dwie godziny później kobieta wraca, zastaje męża śpiącego w łóżku na piętrze, a w dziecięcym pokoju… zupełnie inne niemowlę. Alice nie ma wątpliwości — ktoś podmienił dziecko. Jej obaw nie podziela jednak mąż, który oskarża ją o utratę zmysłów. Depresja poporodowa? A może skrzętnie zaplanowana zbrodnia? W sprawę zostaje włączona policja. Za kilka dni mają zostać przeprowadzone testy DNA. Tymczasem Alice wraz z dzieckiem znikają…

Buźka to znakomity, trzymający w napięciu thriller psychologiczny. Sophie Hannah — autorka międzynarodowego hitu Inicjały zbrodni oraz bestsellerowego Błędu w zeznaniach — udowadnia, że nie bez powodu to właśnie ją wnuk Agathy Christie wyznaczył do kontynuowania przygód Herkulesa Poirota.

Moja ocena 4.5/6




poniedziałek, 8 maja 2017

Sylwia Zientek - Kolonia Marusia

W mroku można ukryć wszystko. Jak w lesie, pod kołdrą z miękkiego mchu zakopać to co złe. Pod opuchniętymi powiekami, cienką granicą rzęs oddzielających jawę od snu, rozpłynąć to, co niewygodne. Dopóki to nie nabierze odwagi, by wyjść naprzeciw sobie samemu. By spojrzeć w liche lustrzane odbicie i opowiedzieć prawdę. Szarpiącą.

Opowieść o historii. O tym co wydarzyło się pewnego, krwawego lata. Kiedy powietrze falowało z gorąca, pola przetykane błękitem chabrów splatały mijające godziny, znużone konie machały leniwie ogonami odganiając się od owadów. Kiedy istniała jedność, bo człowiek był człowiekiem. Po prostu.

Napisana emocjonalnie, chaotycznie i nie chronologicznie. Wydzierana po kawałku, wprost z głębi duszy. Splatana ze skrawków makatka wydarzeń, o których nie chciałoby się pamiętać. Nie epatująca przemocą i brutalnością. Nie bulwersująca. Po prostu rzucająca cień. Cień, który nigdy nie chciał zniknąć. Nawet wtedy, gdy w miejscu rzezi wyrosła już trawa.

Bliska, a przy tym trudna lektura. O zwykłej codzienności dopasowanej do zdeformowanych kątów rzeczywistości, w której przyszło jej trwać. Uwierająca.



Opis książki:
Wołyńskie krwawe lato, które odcisnęło tragiczne piętno na trzech pokoleniach kobiet

Halina dorastała w Kolonii Marusi, niewielkiej wiosce na polskim Wołyniu, w ziemi, której piękno i spokój opiewał w swoich wierszach Czechowicz. Potomkini polskiej szlachty, córka bogacza i miejscowej piękności – miała wszystko, o czym można marzyć. Sielankę przerywa wybuch wojny. A gdy Ukraińcy zaczynają mordować Polaków, świat małej Haliny wywraca się do góry nogami. I choć jej samej i jej rodzinie udaje się uciec, przeczucie nadchodzącej katastrofy już zawsze będzie jej towarzyszyć, odciskając na jej życiu piętno, które kobieta jak swoiste dziedzictwo przekaże córce.

Sylwia, pisarka, a wcześniej wzięta prawniczka, po śmierci matki próbuje odtworzyć dramatyczne losy rodziny, o których Halina nigdy nie chciała mówić. Ma nadzieję, że dzięki temu odzyska spokój ducha i kontrolę nad swoim życiem, w którym coraz silniejsze ataki paniki próbuje powstrzymać kolejnymi lampkami wina. Od dziecka bowiem jest przekonana, że lada chwila wydarzy się katastrofa.

Zientek tworzy poruszające, przenikliwe i niezwykle realistyczne studium traumy tak wielkiej i niewyobrażalnej, że oddziałowuje na kolejne pokolenia. To także wspaniały, niekiedy bolesny i wzruszający obraz relacji matki i córki, które są dla siebie jednocześnie największym rozczarowaniem i najważniejszym punktem odniesienia. To również piękna opowieść o szczęściu, które w każdej chwili może zostać nam odebrane.

Moja ocena 4.5/6




sobota, 6 maja 2017

Andreas Winkelmann - Ślepy instynkt


Niektóre historie w sam raz pasują na mokry i chłodny czas. Kiedy nie chce się nic, a wszystko trzeba zrobić. I kiedy chciałoby się tyle zrobić, a nie ma się na nic ochoty. Bo czasem trzeba oderwać myśli od wszystkiego, co otacza. I skupić się na czymś innym.

Historia, o której można pomyśleć "dobra rzemieślnicza robota". Wpisująca się idealnie w schemat. Wzorcowa. Bo wszystko działa jak w zegarku. Emocje dobrze skrojone, wydarzenia uszeregowane, prawidłowa kolejność migawek zdarzeń. Dopracowane.

Można się przyczepić tego i tamtego. Ale wszystko mieści się w prostej linii wypracowanego wykroju. I chociaż brak tu fantazji, jest pewna stabilność i przewidywalność. Czasem to nie wada i tak też jest dobrze. Zwyczajnie dobra.



Opis książki:
Mała ośmioletnia niewidoma dziewczynka bawiąca się w ogrodzie zostaje w upalny dzień uprowadzona. W tym czasie jej rodzice – bezrobotny ojciec i matka sprzątaczka – śpią kompletnie pijani, zaś brat, który miał na nią uważać poszedł grać w piłkę z kolegami. Sprawca nie pozostawił po sobie żadnych śladów. Ciała dziewczynki nigdy nie znaleziono. Policja nigdy nie rozwiązała zagadki. Po dziesięciu latach porwana zostaje z zakładu dla upośledzonych dzieci niewidoma ośmioletnia dziewczynka, zadziwiająco podobna do dziecka uprowadzonego przed laty. Sarę porzuciła matka alkoholiczka, zaś ojciec jest nieznany. Prowadząca śledztwo komisarz Franciszka Gottlob łączy ze sobą oba przypadki, podejrzewając, że może chodzić o pedofila, który ujawnił się po latach. Tym razem jednak sprawca pozostawił ślad. Policja znalazła w miejscu, gdzie czatował na dziecko ślady spermy…

Moja ocena 4/6




niedziela, 30 kwietnia 2017

Agnieszka Korol - Listy z jeziora

Mazurskość. Szukam jej skrawków i zapachu. W codzienności. Bo przecież tak trudno jest tęsknić za 
swoim marzeniem, kiedy ono ciągle ucieka. A ja tęsknię. Coraz bardziej i bardziej. Przesypując piasek przez palce. I wypatruję maleńkich ochłapów tej mazurskości. By się zachłysnąć. Jeszcze raz i jeszcze raz. Do końca. 

Historia duszna i lepka. Te same miejsca i te same dialogi. Te same osoby. Jak gdyby czas się zatrzymał, a bohaterowie nie potrafili ruszyć dalej. W kółko i w kółko. Jednak było w tym coś magnetycznego i niepokojącego. Mimo lekkości i banalności, otulał mnie ciężki klimat oczekiwania.

Usłyszałam, że jak mogłam czytać tę książkę i się nią zachwycać, jak jest tak mocno przeciętna. Mogłam. Czy to moje zakochanie? Bo mnie zachwycała. Bo pod warstewką wyschematyzowanych szufladek znalazłam coś. Przyklejone do ścianek niczym stara kalkomania. 

Dlatego zaczytałam się. 


Opis książki:
Listy z jeziora to pełna ciepła i szczególnego uroku prowincjonalnego miasteczka powieść obyczajowa osadzona w mazurskich realiach. Książka, która wciąga od pierwszej strony. Doskonała na wakacyjne ciepłe wieczory.

Sensacyjna powieść o tajemniczych listach z pogróżkami adresowanymi do właścicielki pensjonatu. Główna bohaterka nagle znajduje się w sytuacji osaczenia. Nie może z nikim podzielić się swoim problemem, czuje, że nikt nie może jej pomóc. Łapie się na tym, ze zaczyna podejrzewać wszystkich dookoła. Jej mąż oficjalnie nie żyje od dwudziestu pięciu lat, a tymczasem to jego podpis widnieje pod każdym z listów. Od kogo więc one są? Od niego, a może od kogoś z pensjonariuszy? A może podrzuca je sąsiad, listonosz? 
Moja ocena 4/6



sobota, 22 kwietnia 2017

Joseph Sheridan Le Fanu - W ciemnym zwierciadle

Groza najlepiej smakuje wiosną. Gdy wokół pachnie mokrą ziemią, powietrze drży od ptasiego śpiewu, zieleń liści próbuje się dopasować do szarości zaspanych gałązek, a słońce coraz leniwiej spada za horyzont zdarzeń. Właśnie wtedy, czytanie o mrocznych sprawach jest najprzyjemniejsze. Dla mnie.

Niezwykły zbiór pięciu długich historii. Każda jest inna, każda niedopowiedziana i sprawiająca, że nie czytałam tych opowieści po zmroku. Bo przecież mogłabym coś zobaczyć za oknem lub w lustrze, lub przy schodach.

Ale tak sobie myślę, że niby wyjątkowy zbiór, a jednak nie do końca zachwyca. Chociaż, naprawdę, trudno odmówić mu swoistego uroku. Zbyt powolna akcja, zbyt kwiecisty język i zbyt wiele opisów. Może to kwestia przedostatniej historii, której długość i zbyt rozwlekła fabuła przytłoczyły mnie zupełnie, zacierając pozytywne wrażenia z wcześniejszych opowiadań?

Jednak warto było. Przymknąć oczy i przebrnąć przez to, co było niedociągnięte. Znaleźć perłę. Bo "Carmilla" zachwyca! I zauroczyła mnie od pierwszego zdania. Perfekcyjna i idealna. Znacznie wyprzedzająca swoją epokę i będąca najlepszym i najbardziej klasycznym wyobrażeniem wampira. Warto było ją odkryć w zwyczajny kwietniowy dzień. 

Prawdziwa perełka literatury.



Opis książki:
"W ciemnym zwierciadle" to wyjątkowa książka w dorobku Josepha Sheridana Le Fanu, jednego z twórców powieści gotyckiej. Motywem przewodnim są najrozmaitsze przykłady zjawisk nadprzyrodzonych, z których każdy stanowi studium przypadku z archiwum doktora Martina Hesseliusa, lekarza i naukowca zajmującego się studiowaniem stanów psychologicznych w kontekście choroby umysłowej. W umysłach pacjentów doktora Hesseliusa naruszona została granica pomiędzy światem realnym i nadprzyrodzonym: są prześladowani przez mściwe zjawy i wampiry, pojeni trucizną i w efekcie zapadają w sen przypominający śmierć, cierpią na przerażające halucynacje. Doktor jest zazwyczaj w stanie wyjaśnić te zjawiska za pomocą metod psychopatologii, ale dzięki literackiemu chwytowi w postaci obiektywnego z pozoru narratora wiele niepokojących wątpliwości pozostaje dla czytelnika nierozwiązanych.

Moja ocena 5/6






środa, 19 kwietnia 2017

Katarzyna Puzyńska - Dom czwarty

Między słowami zapachniało jeziorną wodą, zaszeleściły liście, zaszumiał wiatr i zaśpiewał kos. Przeszłam polną drogą, pośród łąk dusznych od upału i przez kałużę, w której ślady moich stóp – rozpłynęły się. Bo znów zachłysnęłam się sagą, w której przeplata się mazurskość, czytając łapczywie. Zupełnie niepotrzebnie.

Kolejna historia, w której dominuje przede wszystkim mocno rozbudowane tło społeczno-obyczajowe. I te same problemy, które tylko odrobinę uległy zmianie, bo przecież bohaterowie wciąż ewoluują. A jednak mam wrażenie, że niektórzy drepczą i drepczą w kółko, nie zmieniając nic i będąc bardzo zdziwionym, że wszystko jest nadal takie samo. I to mnie irytowało, bo momentami miałam myślałam sobie, że albo odstrzał, albo terapia. Bo ile można czytać o tym samym?
Chciałabym móc się zachwycić. Ale jakoś tak nie bardzo mi to wychodzi. Bo za mało wszystkiego co ważne. Za dużo tego co nieistotne. Zbyt wiele słów i za mało treści. Mogło być perfekcyjnie, jest poprawnie. Bywa.

Opis książki:
Była policjantka Klementyna Kopp po czterdziestu latach wraca w rodzinne strony. Na prośbę matki ma przyjrzeć się sprawie pewnego morderstwa. W drodze na miejsce znika bez śladu. Mieszkańcy Złocin zgodnie twierdzą, że nigdy nie dotarła do miasteczka, ale aspirant Daniel Podgórski wkrótce odkrywa, że musiało być inaczej. Dlaczego wszyscy kłamią? Co tak naprawdę przydarzyło się Klementynie? Kto maluje tajemnicze graffiti z czarną szubienicą i podrzuca martwe ptaki? Jaki ma z tym wszystkim związek okrutna egzekucja dokonana nad jeziorem Bachotek w październiku 1939 roku?

Moja ocena 4/6 



niedziela, 9 kwietnia 2017

M.L. Stedman - Światło między oceanami

Czasem dobrze jest nie mieć oczekiwań. Nie wyobrażać sobie niczego, nie czekać, nie planować. Po prostu wejść w nową chwilę istnienia. Tak zwyczajnie.

Książka tak popularna, tak wyczekana, a w mojej codzienności zupełnie nie znana. Wypożyczona z biblioteki, bo miała ładny tytuł, więc trudno nie ulec pokusie. I może dlatego tak bardzo mi się podobała. Bo nie liczyłam na nic i niczego się nie spodziewałam. Za to zaczytałam się po uszy w historii, która podbiła moje serce.

Lustro odbijające to, co masz głęboko w sobie. Bo chciałabym zamieszkać gdzieś na końcu świata, gdzie nikogo nie ma, zakochać się w życiu i znaleźć swoją szczęśliwość. I nie wiem, czy pod warstewką dobrze znanych uczuć, nie kryją się emocje, których nie znam. Pewnie tak. Nie chciałabym ich budzić.

Lubię takie powieści. Takie, które przeczytane jakiś czas temu wracają i uderzają w duszę, wzbudzając myśli niespokojne. O tym co istotne i zwyczajne. Bo każdy czasem szuka odpowiedzi.



Opis książki:
Rok 1920. Tom Sherbourne, inżynier z Sydney, wciąż nie może się uporać ze wspomnieniami z Wielkiej Wojny. Posada latarnika na oddalonej o 100 mil od wybrzeży Australii niezamieszkanej wysepce Janus Rock i kochająca żona Isabel, która decyduje się dzielić z nim samotność, stopniowo przynoszą mu spokój i pozwalają pokonać upiory przeszłości.

Los wystawia ich jednak na ciężką próbę. Po dwóch poronieniach i wydaniu na świat martwego chłopca, Isabel dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć dzieci, i popada w depresję. I wówczas zdarza się cud: do brzegu wyspy przybija łódź ze zwłokami mężczyzny i płaczącym niemowlęciem. Ulegając namowom żony, kierując się głosem serca, a nie zasadami moralnymi, Tom podejmuje decyzję, której konsekwencje położą się cieniem na życiu wielu ludzi...

Moja ocena 5/6





czwartek, 30 marca 2017

Matthew Gregory Lewis - Mnich

Uwielbiam historie, w których pojawia się ono. Najważniejsza istota powieści. Posępne, mroczne, przygnębiające. Magnetyczne. Oplatające niezdrową więzią moje emocje i rozbudzające ciekawość. Milczące i pewne. Kryjące nie jedną tajemnicę. Opactwo. Mój ulubiony bohater w opowieściach.

Cóż to była za wspaniała książka! Jak ja się nią zachwycałam, zaczytując się w niej kilkanaście dni. Napisana w sposób zapierający dech, chociaż można by się spodziewać, że trąci myszką. Nic bardziej mylnego.

Opowieść o rozpustnym i grzesznym mnichu. O miłości, demonach, starym opactwie, upiorze, klątwie, karze, niecnych czynach i pysze rozpychającej duszę. Opowieść o ludzkich słabościach, wadach, przywarach i pokusach. 

Cokolwiek bym napisała, to i tak za mało. Bo to historia, która naprawdę mocno mną zawładnęła. 

I tak czasem sobie myślę, że właśnie wiosną najlepiej czyta się klasyki.



Opis książki:
Akcja powieści rozgrywa się częściowo w ponurej scenerii: stare zamczyska, groty, labirynty podziemnych korytarzy, grobowce. Na tym tle pojawiają się moce nadprzyrodzone, krwiożercze upiory, szatany w ponętnych wcieleniach, obsesja śmierci. Zjawiska przyrody solidarnie współdziałają z owymi elementami grozy. Są też w "Mnichu" pełne napięcia epizody i sytuacje - krwawa oberża, porwania, pogoń za uciekającymi, którzy salwowali się z rąk podstępnych zbójców, nadto dworni kawalerowie, piękna dziewczyna, zmuszona przez przewrotnych krewnych do wstąpienia do klasztoru; przebiegły pazik zakochanego kawalera, serenady pod oknem ukochanej, cygańskie wróżby, które się sprawdzają...

Moja ocena 6/6

Klasyka horroru 2 


czwartek, 23 marca 2017

Aleksandra Kowalska - Ucieczka


Zostawiłbyś wszystko? Spakował tylko trochę gotówki i pojechał przed siebie? Zostawiłbyś nieszczęśliwe, oswojone życie, a w zamian wziął podróż za ocean i niepewność rozproszonych myśli. I pragnienie, by dotknąć opuszkami błękitnego nieba. Skusiłbyś się na taką zamianę?

Opowieść o dojrzałej kobiecie, która postanawia zmienić swoje iluzoryczne życie. Na twardą prawdę dębowej deski. A potem wszystko toczy się nie tak. Bo los lubi płatać figle i dawać drugą szansę. Tylko trzeba ją zauważyć i nabrać odwagi, by ją zerwać. Jak nabrzmiałą myśl kołyszącą się w dusznym powietrzu.

Historia o poszukiwaniu własnej drogi. Na którą nigdy, przenigdy nie jest za późno. I o tym, że warto wierzyć w siebie. Zawsze.


Opis książki:
Pewnego kwietniowego poranka w mieszkaniu na warszawskiej Ochocie Paulina czeka na wyjście męża do pracy i przygotowuje się do popełnienia samobójstwa. Kilka godzin później w miasteczku Merriton w Kanadzie jej syn Piotr odbiera dziwny telefon, po którym rozpoczyna wyścig z czasem. Wyrusza do Polski, ale na miejscu okazuje się, że Paulina zniknęła bez śladu.
To uruchamia lawinę pytań i rozliczeń w rodzinie. Mąż Pauliny musi przyjrzeć się swojemu małżeństwu i relacjom z bliskimi, a Penny w zamęcie codzienności dostrzec Piotra. Ta niezwykła podróż matki i syna to nie tylko pokonywanie ogromnych odległości, ale przeglądanie się w oczach innych, a przede wszystkim przełamywanie lęków i ograniczeń, po to, by zrozumieć siebie i najbliższych.
„Ucieczka” to powieść o tym, że w życiu każdego z nas przychodzi moment, w którym trzeba się zastanowić, czy zrobiliśmy wszystko, abyśmy byli szczęśliwi i co jeszcze możemy zrobić dla siebie samych. 

Moja ocena 4/6