wtorek, 23 sierpnia 2016

Lincoln Child - Grobowiec


Jednak niekiedy zdarzają się pomyłki. To była jedna z nich. A przecież sama okładka,  kiczowatymi barwami głośno krzyczała, by dać jej spokój. Nie słuchałam. Im dalej czytałam, tym bardziej czułam się zniechęcona.

Historia nieudana. Pod każdym względem. Chociaż mogła być dobrym materiałem na dobry thriller. Mroczny klimat, duch broniący swojej własności i od lat poszukiwany grobowiec pierwszego faraona, który zjednoczył Egipt. Mrówki biegające przez skórę i zapalone światło lampki przez całą noc, i to poczucie, że nie jesteś sam, chociaż nikogo nie ma.

Zamiast tego zniechęcenie i poczucie, że jedyne co wzbudziło emocje, to opisy zmyślonego Suddu.

Banalna i słabo napisana. Bez polotu, bez finezji. Toporna i kanciasta. Rozczarowująca.




Opis książki:
Na dnie mokradeł wokół Nilu zostaje zlokalizowany grobowiec legendarnego faraona – Narmera – założyciela pierwszej dynastii władców Egiptu. Na stacji archeologicznej zaczynają dziać się niepokojące rzeczy. Czy rzeczywiście grobowiec jest obłożony klątwą? A może tajemnicza trzecia komora kryje w sobie coś o wiele bardziej przerażającego, niż zapisano w starożytnych podaniach?

Moja ocena 2/6



sobota, 20 sierpnia 2016

Krystyna Januszewska - Dziedzictwo

Znaleźć ciągłość swojego bytu, wewnętrzny rytm minionych żyć i zacząć istnieć konkretnie. W kształcie swojej osoby, uformowanej z westchnień przeszłych zdarzeń i ludzi. Zakorzenionej w teraźniejszości. By istnieć. Konkretnie.

Historia spleciona z fragmentów wspomnień. Mozaika życia i makatka czasów minionych. Opowieść o tym, o czym niewielu pamięta. O tym, czego już nie ma, a warto ocalić od zapomnienia. Pochwała zwyczajnej, prostej codzienności i własnych korzeni. Szacunek do tych, którzy byli przed nami. 

Przemijanie przeplecione z irytującą formą teraźniejszości. Bo kreacja czasów współczesnych była denerwująca, sztywna i jakże niedopasowana do miękkości przeszłości. Mogłoby być idealnie. Jest dobrze.



Opis książki:
Powieść, w której ścierają się namiętności, przeplatają narodziny i śmierć, łzy radości i smutku, której bohaterowie dokonują trudnych wyborów i ponoszą ich konsekwencje. 
Czterdzieści rodzin opuściło domy i udało się w podróż w poszukiwaniu ziemi obiecanej. Ludzie ci zostawili wszystko i odeszli. Mieli dość długich lat niewoli. Ileż jeszcze mogli wycierpieć? Chcieli zaznać spokoju, życia w poczuciu godności i bezpieczeństwa, codzienności, która będzie przewidywalna.
Rodzinna saga oparta na wspomnieniach świadków wydarzeń, monumentalna opowieść o ludziach odważnych i zdesperowanych, o Polakach, dla których praca była jedynym środkiem do realizacji marzeń. O tym, że człowiek prosty i niewykształcony może z poczuciem własnej wartości zabiegać o szczęście.

Moja ocena 4/6

piątek, 19 sierpnia 2016

Magdalena Witkiewicz - Cześć, co słychać?


Niekiedy podejmujemy decyzję. Taką z motylami w brzuchu i drżeniem serducha. Wydaje nam się idealna, najlepsza z możliwych. Potem okazuje się, że wcale tak nie było. Że to był błąd, niedopatrzenie, naiwna pogoń za czymś uparcie nieuchwytnym. I nie da się wrócić do tego co było. Bo to już nie istnieje.

Historia, która mogła się przydarzyć każdemu, kto tęskni za czymś nienazwanym. Za emocjami, które usnęły; za radosnym oczekiwaniem, które zmieniło się w zwyczajność; za porywem serca, które dawno się zgubiło. Bo tęsknota za to co było i pozostało w pamięci, czasem jest silniejsza niż cokolwiek innego. Dlatego czasem chciałoby się ją utulić i znów dopasować puzzle dawnych wzruszeń.

Refleksyjna i wzruszająca. Przestroga lub zachęta. Jednak samemu trzeba namalować swój obraz życia, perfekcyjną harmonię i fakturę, warstwę uczuć i postrzegania. Tylko jak być malarzem idealnym? Mądra.




Opis książki:
Nowa powieść bestsellerowej autorki! 
Dziś wiem i widzę już nieco więcej. Nauczyłam się patrzeć, ale umiem też przymykać oczy. Ze strachu, że popełnię błąd.
Jestem taka jak inne, to wiem na pewno. Matki, żony i kochanki. Kobiety w połowie życia. Mądrzejsze niż 20 lat temu, ale za to z bagażem doświadczeń.
Pełne głęboko skrywanych tajemnic, o które nikt nas nie podejrzewa.

Czasem tęsknię za czymś, czego nie potrafię nazwać, uśmiecham się do ludzi, chociaż w sercu mam bałagan. Może coś tracę, zyskując spokój.
Bardzo dbam, by nie padły słowa, których nie można wymazać.
Nigdy jednak nie przyszło mi do głowy, jak niebezpieczne może być: „Cześć, co słychać”…

Moja ocena 4.5/6

 

środa, 17 sierpnia 2016

Anna Sakowicz - Złodziejka marzeń; To się da!




Kolejna opowieść, w której zmiana adresu zmienia całe życie. Na lepsze. I spełnia marzenia, nawet te schowane głęboko. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, po drobnych perypetiach, wszystko zaczyna się układać, być wspaniałe i proste, i cudownie miękkie. Czasem sobie myślę, że może też powinnam zmienić adres, tak na próbę.

Historia zabawna i optymistyczna. Czasem męcząca i nachalna. Z fascynującą paradą bohaterów, których można lubić i pakietem ogranych dowcipów. Bez problemów dużych i małych, z drobnymi przeszkodami od losu, niewielką ilością smutku i mnóstwem potrzebnych zbiegów okoliczności. I z kociewską gwarą.

Czyta się lekko i przyjemnie. Bez zobowiązań, bez zamyśleń, ale poczuciem, że wszystko skończy się dobrze i jednak lukierkowo. W kolorowych okularach.



Opis książki:
"Złodziejka marzeń" - Joanna to czterdziestoletnia nauczycielka samotnie wychowująca nastoletnią córkę Lusię. Zmęczona pracą zawodową postanawia iść na urlop zdrowotny i zacząć realizować swe marzenia. Zamiast odpoczywać, musi jednak wyjechać, by zaopiekować się chorą ciocią. Pobyt w Starogardzie Gdańskim okazuje się pełen niespodzianek. Joanna zaczyna pisać, prowadzi "śledztwo" dotyczące przystojnego sąsiada i udziela się w hospicjum, przede wszystkim jednak wskutek tych doświadczeń całkowicie odmienia swe życie.
Złodziejka marzeń to napisana żywym językiem, utrzymana w ciepłym, zabawnym, optymistycznym, a niekiedy poważnym tonie powieść obyczajowa, która realistycznie oddaje atmosferę niewielkiego miasta, łamie stereotypy i pokazuje, że nigdy nie jest za późno, by zacząć nowe życie.

"To się da!"Joanna w trakcie rocznego urlopu dla poratowania zdrowia mieszka na Kociewiu i opiekuje się ciocią Zofią, energiczną starszą panią. Nowe miejsce staje się szansą na pozytywne życiowe zmiany. Wraz z córką Lusią wikła się w historię z przeszłości i próbuje odnaleźć tajemniczego Henryka z młodości cioci Zosi. Nastolatka wierzy, że miłość może przetrwać kilkadziesiąt lat. Czy faktycznie jest to możliwe?

Moja ocena 3.5/6