wtorek, 29 kwietnia 2014

Joanna Bator - "Piaskowa góra"





Religia ojca, który skazał na ukrzyżowanie własnego syna, nie dawała Jadzi niczego, co mogłoby się jej przydać w życiu, bo żadna matka nie wymyśliłaby podobnej głupoty i raczej sama dałaby się ukrzyżować, nawet jak ja dziecko od czasu do czasu mocno denerwuje


Nie wiedziałam o czym jest ta książka, ani czy jest warta mojej uwagi, ani czy będzie mi się ją dobrze czytało, ani... Nic nie wiedziałam poza tym, że ma ładną okładkę, brak dialogów i jej autorka zdobyła nagrodę Nike. Mimo kompletnej niewiedzy zdecydowałam się wypożyczyć tę tajemniczą, dla mnie, lekturę.

Zaczęłam czytać, początkowo nieśpiesznie, koślawo, nierówno. Irytowało mnie wszystko, bohaterowie, brak chronologii, jakaś nijakość zapisków. Po kilku stronach żmudnego brnięcia przez długie i dziwnie sformułowane zdania miałam ochotę zrezygnować. Ale jakiś magnetyzm ciągnął mnie do tej książki. Dalej czytałam powoli i z trudem, jakbym szła bosymi stopami po kamieniach. Aż w pewnym momencie poczułam, że ta wędrówka sprawia mi przyjemność. Że wreszcie odnalazłam rytm, właściwą sekwencję, że wiem jak tą książkę czytać, że rozumiem jak snuje się opowieść. I wtedy zatonęłam w jej treści. "Piaskowa góra" pochłonęła mnie całkowicie, przenosząc w bliski-daleki świat swoich bohaterów.

Pełno tutaj zmarszczek, zagiętych rogów, krzywizn, zmiętej faktury materiału, z której powstała powieść. Nie ma tutaj żadnego wygładzania, upiększania, kolorowania. Jest za to szarzyzna, lęki, imaginacje, nadzieje, rozczarowania, ograniczone horyzonty, ciemnota. Jest zwyczajność, prostota, czasem ocierająca się o prostactwo i banał. Zakotwiczone w duszach i umysłach bohaterów, nieakceptujących niczego odbiegającego od norm, które same sobie narzucili. Bohaterowie, aż brakuje mi słów, by ich opisać. Autorce ich nie zabrakło, dlatego stworzyła tak bardzo prawdziwe postacie, tak realne i rzeczywiste, obarczone przeszłością, demonami, własnymi pętami, zrujnowanymi marzeniami.

Przepiękny język powieści to istny majstersztyk. Z przyjemnością czytałam słowa, obracałam je na języku, wracałam do nich, zatrzymywałam się nad nimi, pochylając się. Nie ma tu dialogów, nie ma rozmów, ale jest wiele przemyśleń, wiele refleksji

"Piaskowa góra" to książka, która zachwyca swoim rozmachem, która domaga się pełnej uwagi. Czytając czułam się jakby słuchała jakieś opowieści, autorka co jakiś czas wraca do jednego bohatera, do zdarzeń z przeszłości, a potem kontynuuje swoje myśli, ale już trochę zmienione, jak gdyby trochę zapominała o czym mówiła wcześniej. Zupełnie jak wtedy, kiedy słuchamy opowieści innych ludzi. Tak naprawdę czułam się jakbym rozmawiała z moją Babcią, która kiedy opowiada to zupełnie płynnie wtrąca wiele ważnych, ale pobocznych informacji, do swojego warkocza opowieści. Stąd uczucie bliskości z narratorem.

To piękna, bolesna, prosta i prawdziwa opowieść o ludziach. O zwyczajnych, zakompleksionych, bojących się inności, ślepo podążających za tłumem ludziach, zagubionych w swojej rzeczywistości. Książka, którą z całego serca polecam. Każdemu.



Opis książki

Początek lat 70. poprzedniego wieku. Jadzia Maślak przyjeżdża do Wałbrzycha z wioski pod Skierniewicami i prosto z oblodzonych schodów dworca wpada w ramiona nadgórnika Stefana Chmury, syna przesiedleńców ze Wschodu. Od tej chwili jej życie toczy się na tle wałbrzyskiego krajobrazu. Dziewczyna idzie ze Stefanem do ołtarza ubrana w suknię z poniemieckiej firany. Wprowadza się do bloku na Piaskowej Górze, gdzie zawsze wieje wiatr. W końcu rodzi bliźniaczki: jedną martwą, drugą żywą, Dominikę - niepodobną do nikogo z rodziny.
Historie opowiadane przez Bator zaczynają się i kończą w różnych czasach i miejscach, lecz wszystkie zbiegają się na Babelu, jak miejscowi nazywają największy dom na Piaskowej Górze. Babcie Halina i Zofia, matka Jadzia i córka Dominika, cztery kobiety, a między nimi kolejni mężczyźni. Grzeszne romanse, nieoczywiste pokrewieństwa i pęknięte tożsamości. Historia kilkudziesięciu lat. Powieść Bator imponuje celnością obserwacji i epickim rozmachem. Widok na Polskę z Piaskowej Góry to spojrzenie w samo sedno tego, kim jesteśmy.

Klucznik 
Polacy nie gęsi
Czytam opasłe tomiska - 443 strony 

Moja ocena 6/6

8 komentarzy:

  1. Bardzo chcę poznać twórczość Joanny Bator. Nie wiem, którą książkę wybrać na początek. Mam ochotę na "Japoński wachlarz", ale sięgnę również po powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Piaskowa góra" to pierwsza książka tej autorki, jaką czytałam i tę mogę polecić z czystym sercem. Następna na półce jest "Chmurdalia", której też jestem bardzo ciekawa. A reszty będę szukać w bibliotekach, mam nadzieję, że trafię na kolejne książki tej autorki. Bardzo spodobał mi się jej styl, taki trochę gawędziarski, ale poetycki i liryczny. Nigdy nie czytałam książki pisanej w taki sposób, tak inny.

      Usuń
  2. Również bardzo bym chciała posiadać chociaż jedna jej książkę. Może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby tak się stało :)

      Usuń
  3. mam na półce, kiedyś nawet zaczęłam czytać, ale jakoś mi nie szło i odłożyłam, może pora do niej wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że na każdą książkę przychodzi odpowiedni czas, żeby ją przeczytać. Więc zachęcam do sięgnięcia po Joannę Bator, najlepiej kiedy masz więcej czasu i spokoju by skupić się na treści :)

      Usuń
  4. Mam ogromną ochotę na poznanie twórczości Joanny Bator. "Piaskowa Góra" wydaje się pozycją w sam raz dla mnie. Bolesne powieści, które poruszają poważne problemy ludzkie, to coś, co mnie przyciąga. Dziękuję Ci Linko za tę wspaniałą recenzję, którą utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że sięgnięcie po ową powieść będzie słusznym wyborem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się kochana, bardzo się cieszkam :) Takie słowa jak Twoje sprawiają mi mnóstwo radości i robi mi się bardzo cieplutko na serduszku. Dla mnie ta książka jest taka prawdziwa, bez owijania w bawełnę, bez kolorowania. Tylko prosta, szczera opowieść o życiu. Mnie zachwyciła i skradła moje serce.

      Usuń